Released on April 30, 2014

Thumbnail

[Verse 1]

(yyy! *branie powietrza) migrena, pulsuję ciśnienie zgniata

Odejdź, nie stój obok, nie moge się obracać

JEB! Tynk, dużo go, styropian topi się pod paznokciami

Tak między nami, jesteśmy sami, pieść aksamit

Syndrom Stendhala - tak pięknie tu jest

Kolory niszczą barwy, a one łączą się

Dulux, remulus, remus, wilkiem każdy każdemu

Wziąć w szczęki - rozerwać #panaceum

Nie widać żywej duszy, stary peron, prawie jak w filmie

I choćbym jebnął głową w ściane, będę jak X-Men

Krzywo byleby żywo, antidotum na otyłość

X znaczy zabity, nie żywy, słabo... salutuj milord!

Anty-Społeczny, Anty-Prestiż

Anty-Problemowy Anty-BezReszty

Krzyk, judasz odciął ucho, łapie się za głowę

Stoje na moście, skoczyć? nie, bo jeszcze utonę


[Hook]

Burza, morze się zachmurza, piorun, ciemność [4x]


[Verse 2]

Nie mogę zliczyć deficyt, kilometrów nabitych

Kalkulator nie słyszy, liczydło zdaje się liczy

I krzyczy, niemy krzyk ulicy #sesam street

Ten żółty dziób jest pierdolnięty #the same like me

Czerwone skały pryskały tak szybko jak mogłyby tylko znieść myśl

Że te patafiany, obsrały ich biznes na sześć możliwych wyjśc

Nie pierdole się z tym. wolę korzystać

Ależeocochodzikoleś? #satiacja semantyczna

Fuga Dysosjacyjna, Dysosjacyjna Fuga

Autostopem stąd do Wenus, potem na Red Tuba

Jak ten łysy z brazzers, kojarzysz go co nie?

Pomyśl, koleś może on nie ma na chleb

Może lubi to jeść, zarabiać ciężko, pracuje ciałem

Jak ja wędruje, wciąż, bo musze iść dalej

Impulsywnie, sam nie daje rady, wyjaśnij chorobę

I tu zaczyna się wszystko. nic. światło. człowiek


[Hook]


[Verse 3]

Chodzę jak pierdolnięty, mam jebany słowotok ziom

Zespół tuKURWAczego, pierdolona skroń

Daj broń - zwalniam, choroba mózgu powraca

Schizofrenia paranoidalna - po prostu dramat

Uspokój się ja, mnie, się, moje ego żartuje

Transhumanizm, niszczy truje, morduje, eliminuje

To jak Al Pacino versus Tony Montana

Liczby są wszędzie #arytmomania

Mam własne zdanie, nie uważam się za geeka

Spoglądam w prost poprzez aprarat Stanleya Kubricka

Oczy szeroko zamkniętę, na ławce, niżej niż schody

Czekam na sen w czeluści, zamiast czaski lej krasowy

Pogoda jak pod psem, parszywie czuć zapach

Mokra sierść, gówno w łapach, hajs się zgadza

Para oczu, para rąk, para nóg, parasol

Jeden chuj, jeden mózg, jedno życie, żegnam yo