Released on September 28, 2021

Thumbnail

Ee ej ej ej ej

I tak się nie pożegnam

Jak zanikam to zazwyczaj język obcy

Bo jak opuszczałem chatę

Dumę schowałem pod kocyk

Z powrotem szydera będę toczył

Nie chcę konwersacji toczyć

Dotyk mojej kołdry w nocy działa na mnie jak obłoki

Wszędzie średnio, no to lubię te powroty

I tak myślę nie wychodzić aż do następnej soboty

Będzie korcić, dziury od kieszeni

Zrobią wielkie oczy

Chciałbym przejść na drugą stronę

Tylko jeszcze nie wiem jeszcze po czym nie

Chciałbym przejść na drugą stronę

Tylko jeszcze nie wiem jeszcze po czym

I nie będę się już droczył

Nigdy nie wiеdziałem o tym, że to będzie taki konflikt niе

Mroki zlewają się w cień

Kaptur płacz pod osłoną sen

I on sam nienawidzi mnie

A do końca będzie tropił, wiem

A do końca będzie tropił, wiem

Bo

Bo

Bo ja

Bo

Bo ja

Bo

Bo

Bo ja

Bo

Bo ja

Co miałem, to zrobiłem

Karowaną wieży ciszę

Opakowaną specjalnym pojemnikiem

Nieżyczliwe rzeki zanieczyszczeń

Bo polucje są nagminne

Plują sobie w twarze gminy i dzielnice

Pies chłepta wodę w misce

Potem miso dają mi w tej samej misze

Tamci to Amisze

Nawet nie mają takich życzeń

Głodny byłem

Na Wiatraku rurki z kremem mam

W markecie z cifem

Prezerwatywy z hivem

I dziurką na szczycie

Nowy wspaniały świat oferuje nowe, lepsze życie

Wszyscy wiedzą

Nie przyjdzie zbawiciel

Słodkie kurczę

Tam gdzie zbawiciel

Łapią skurcze

Jak podkulę kitę

Szybka ankieta- jak się bawicie

Jak

Jaak

Jak

Jak się bawicie uuu