Ballin’

By TomB

On Ciachy

Released on August 20, 2013

Thumbnail

[Refren]

Robim ballin', ballin'

Pierdolić polski showbiz, spod koszy, z boisk to trip

Tu ciągle chodzi o kwit, by z bloku wchodzić all in

Ej, moje mordy, to dziś robim ballin', ballin'

Robim ballin', ballin'

Pierdolić polski showbiz, spod koszy, z boisk to trip

Tu ciągle chodzi o kwit, by z bloku wchodzić all in

Ej, moje mordy, to dziś robim ballin', ballin'


[Verse 1]

Gdy mój rap leci, kurwa, z okna, słuchają pod klatką

Naćpane dzieci w brzuchach piętnastek czują już ten bass stąd

Żadna nie wie czyje, więc ze starych doi, co może

Myślała, że świat stoi otworem, wystarczy, że otworzy rozporek

A tu taki chuj, słucha też koleżka każdy

Wszystkie dobre typy spod ciemnej, ale jednak gwiazdy

Których ruchy prędzej czy później mają tu obrócić się w hajs

No bo tu nikt go nie oszczędza, jak już to musi przetrwać, jest tak

No i tak samo jak wszystkie te typy, którym nigdy nie nastał czas

Których nauczono tu chodzić, żeby umieli odejść na tamten świat

I ci, którzy chcieliby znaleźć sens, i ci, których życie już traci pęd

Co cały hajs, jaki w życiu mieli, no to wyszczą, wypocą #panhta rei

Się nie spodobasz, to bomba na łeb, to jasne jak słońce i proste jak cep

Tak albo nie, tu nie szczypie się nikt, no bo to nawet nie wygląda na sen

Niejeden świrował wariata, póki nie zjechał na psy, psy, psy

I wkręca, że płacze ze szczęścia, kurwa, a się śmieje przez łzy, łzy


[Refren]

Robim ballin', ballin'

Pierdolić polski showbiz, spod koszy, z boisk to trip

Tu ciągle chodzi o kwit, by z bloku wchodzić all in

Ej, moje mordy, to dziś robim ballin', ballin'

Robim ballin', ballin'

Pierdolić polski showbiz, spod koszy, z boisk to trip

Tu ciągle chodzi o kwit, by z bloku wchodzić all in

Ej, moje mordy, to dziś robim ballin', ballin'


[Verse 2]

Gdy mój rap leci z okna, płoną tony z bonga i bletek

I tak nigdy tego nie sprawdzisz, no bo jak spytasz, o tym nikt nie wie

Ale jak tylko tu masz kesz, słyszysz tylko tu "Ćpaj, chlej"

Samym wejściem do apteki, kurwa, odpalasz im każdy drug test

Tutaj, gdzie nieraz kalendarz zamienia mi się w zegar

A jak żyjesz biblią i tak daleko ci do nieba

Wszyscy są w kurwę zmęczeni znowu byciem w kurwę zmęczonym

No bo jak spada kamień ci z serca, no to się staje kulą u nogi

I wciąż te same mordy, wciąż na tych samych ławkach

Świat jest mały, ale nie tak, by właśnie tam nam spadła szansa

Tu, gdzie życie trzeba brać we własne łapska

Jedną robić hajs, a drugą nim zabijać czas, aa

Tu czas raz się ciągnie, jakby, kurwa, lazł do trumny

A raz zapierdala tak jak na zegarku kurwy

Tutaj, gdzie nie dadzą rady się te dziwki mądrzyć

A pieniądze są po to, żeby nimi rządzić


[Refren]

Robim ballin', ballin'

Pierdolić polski showbiz, spod koszy, z boisk to trip

Tu ciągle chodzi o kwit, by z bloku wchodzić all in

Ej, moje mordy, to dziś robim ballin', ballin'

Robim ballin', ballin'

Pierdolić polski showbiz, spod koszy, z boisk to trip

Tu ciągle chodzi o kwit, by z bloku wchodzić all in

Ej, moje mordy, to dziś robim ballin', ballin'


[Verse 3]

Gdy mój rap leci z okna, no to pęka kolejna flaszka

Albo wypita, albo na głowie, ale do sklepu trza grzać

Gdzie byś nie poszedł, głowa na boki, co to za panna, patrz, patrz

I zrobią z tobą takie ci rzeczy, że głowa mała #tsantsa

Tutaj, gdzie robią szpan dzieciaki, małolaty, hajsem taty

Jak już tacy hojni są, no to czemu im jaj nie dali?

Tu, gdzie jedni robią na dwa etaty, na dwie zmiany, zawsze w pracy

A chłopaki mają w nosie te wypłaty waszych starych

Chore podejście, chore ambicje

Ale z taka służbą zdrowia w sumie to nie jest dziwne

Natychmiast myślę o tych, którzy stracili impet

Pamiętam o nich, przez okno czasem poleci im pet

Tu gdzie nerwy koi tylko browar, spliff

A wóda wjeżdża na stół, nikt nie pyta, co na dziś

Tutaj, gdzie niektórym to zakłada wolność smycz

Bo żyjemy w dżungli, z której ktoś se zrobił cyrk


[Tekst - Rap Genius Polska]