Freestyle

By Theodor

On Bez Okazji

Released on December 17, 2015

Thumbnail

To przedostatni track na #BezOkazji

Przez ostatni rok siedzę rzeźbiąc rapsy wciąż

Myśl, że to after demo, ale to between party

Czekaj na listy, wyjdą w roku przyszłym sprawdzisz

Gram w otwarte karty dziś jak nikt na scenie

Kto chce być na czele, mi wystarczy tylko przelew

Być raperem, ich epopeje

Ja robię swoje, nie umiem już żyć w ich świecie

Jak mam z kimś problem, on wie to nim skończę zwrotkę

Jego ksywa w moim tracku to nie beef czy fortel

Jest już zgoda dawno, albo ktoś dostał w mordę

Ja z godnie z prawdą opisuję swą historię, orient

Kocham oldschool rap, więc nie mów że to trap tu miażdży

Najlepszy album, od lat mówię “Nastukafszy”

Wbija chuj w ten twój fanclub panczy

Jeśli zechcę, pozjadam na freestajlu łajzy

Jestem typem co ma na karku ciarki

Gdy słyszy emocje, odpal od Pariasów drzazgi

Potem, wrzuć ten trap z ich pustym słowem

Jak wolisz drugie mamy inny gust i koniec, to jest

Drugie solo, emocji znów wyplułem sporo

A to aperitif przed tym co szykują nową

A środowisko mnie drażni jak nie wiem

Każdy łak tu myśli że jest numerem jeden

Wpadam, zabrać im tę pewność siebie

Z GMLem pogadaj jak jest ze mną na scenie

Z nim po sprawie, resztę jeszcze sprawdzę w terenie

Ja nie żyję przez internet, mam beef z ich pokoleniem

A komentarze, co myślisz że mi zmięknie rura

Czytam je z myślą że ktoś powinien cię częściej przytulać

Stopa werbel i bujam, klęcz przy berle u króla

Rozpierdalam nawet jak se nucę refren jak Burak

Oni pod publikę chcą rymy splatać

Ja gram nad publikę mają skurwysyny skakać

Plan: BezOkazji, tuzin tracków pęknie w pół roku

Miał być inny, ale ty nie byłeś jeszcze gotów

A będziesz w szoku, jak jebnę w opór, kolejne LP w toku

Najpierw za te dawaj pengę chcę mieć wreszcie spokój

Choć jest nieźle, znów siadam z kawą z rana

To nie high life ale już nie z kasą dramat

Oni sto tysięcy fanów i nie mają siana

To może skończ świrować gwiazdę i uszanuj fana

Ja mam, tylko rap, wszyscy wiedzą o tym

Kleję słowa zawodowo, nie chcę innej roboty

Siedem lat temu mówiłem, że to z czasem docenisz

Powiedz kto lepiej pospłacał wszelkie długi dla sceny

Przelicz: setka bitew, imprez prowadziłem gdzieś z trzysta

Mes, Wdowa, Eldo byłem ich Hypemenem a lista

Jak dodasz solo sztuki jest już długa jak A-2

Prawie każde miasto w Polsce plus Grecja, Czechy, Niemcy i Anglia

Jak byłem w Alko’ mówili że to kopia, przestań

Minął rok, nagle nikt nie widzi podobieństwa

A to rozgrzewka, wciąż szukam dla siebie sam miejsca

Zmieniam labele nie poglądy, sam żeś chorągiewka

Może mój błąd, nie umiem się porozumieć

Ale mi rośnie popularność im niech rosną gule

Scena nam się ciut wypala jak wnioskuję po tekstach

Oni nie mają o czym gadać ja się dopiero rozkręcam

Piszą pierwszy miałem pięć pomysłów w głowie na track

Piszę jedenasty i mam tamte pięć plus nowe dwa

Lecę na żywioł jakbym w ogień wpadł

I wciąż generuje hałas jak mam w dłoni majk

Kiedyś rap mnie uczył że mam w kółko słuchać aż skumam

Dziś nie muszę słuchać wiem gdzie nie ma treści za chuja

I może jestem prawilniakiem co się nie zna na newschoolach

Ale weź mi ktoś wytłumacz te ich nazwiska w tytułach

Ja przestałem liczyć ile ma czyj fanpejdż wpływów

Mój stale rośnie to już prawie jak wirus

Ciebie boli to że takie B.R.O. coś zgarnie z rymów

Ja piszę poezję chuj mi do sprzedaży harlekinów

Gram dla rewirów i kombinuje jak wziąć pajdę z rynku

I w chuj już wytwórnie mam bez działu marketingu

Gdy stajesz w ringu a masz w narożniku pizdę nie kata

Będziesz pół życia się klepał po japach nie zostają mistrzem świata

Latam 3 minuty a tak między nami

Ich tracki już by się skończyły i to z refrenami

Jestem opętany, rymy, pętle, fani

Uzależniło mnie to gówno, nie znam w tej grze granic

A jeśli ktoś w najbliższym czasie się przebije to wiesz

W tym kole fortuny zainwestuj w wielkie T