Released on September 18, 2015

Thumbnail

[Refren]

Czasem podsumowujesz swoje życie i nie widzisz w tym nic co

Mogłoby ci dać nadzieję na kolejne dni i choć

Chciałbyś zebrać się do walki, jak niby miałbyś wygrać z tym

Załamujesz ręce, znów płyną po policzkach łzy

Znowu nie czujesz się nic wart gdy świat bije gradem ciosów

I czujesz się kowadłem bardziej niż kowalem losu

Czy mógłbym zacząć od początku, chcę tylko zacząć od początku

Chcę tylko zacząć od początku, chcę tylko zacząć od początku


[Zwrotka 1]

Ten dzień pamiętam lepiej niż bym sobie tego życzył

Siedziałem w Sekunda Studio pisząc tekst do Ciszy

Z Wiesławem nie widziałem się już rok zresztą przed nikim

Nie chciałem odsłaniać tej poczwary co wewnątrz mnie dyszy

Siedziałem nad tą kartką aż przestałem słuchać bitu

Napisałem wtem pytanie czego najbardziej bałem się w życiu?

Że nie mam racji, skończę z długiem, poznam komorników

Stracę przyjaźń, miłość, kumpli, zranię, zawiodę rodziców

A wszystko straci sens, seks, alkohol, bitwy

Będą jedyną odskocznią by przez chwilę się poczuć kimś innym

Pisałem dusząc płaczem się przez rozdrapane blizny

Nigdy nic mnie nie bolało jak odhaczanie tamtej listy


[Refren]

Czasem podsumowujesz swoje życie i nie widzisz w tym nic co

Mogłoby ci dać nadzieję na kolejne dni i choć

Chciałbyś zebrać się do walki, jak niby miałbyś wygrać z tym

Załamujesz ręce, znów płyną po policzkach łzy

Znowu nie czujesz się nic wart gdy świat bije gradem ciosów

I czujesz się kowadłem bardziej niż kowalem losu

Czy mógłbym zacząć od początku, chcę tylko zacząć od początku

Chcę tylko zacząć od początku, chcę tylko zacząć od początku


[Zwrotka 2]

Spojrzałem w lustro, waga stanęła na sto piętnaście

Oczy podkrążone, zniszczone rocznym melanżem

Relacje płytkie niczym w niedopitej flaszce

Za kwotę długów mógłbym kupić dziś działkę pod miastem

Siostrze się sypie małżeństwo, matka drży od chorób

W sumie to nie wiem co u nich, odwiedzam je z pięć razy w roku

Mam parę banknotów za występ, zaraz je muszę oddać komuś

Czasem publikuję rap, wszyscy mają to w chuju otóż

To jest moje życie kurwa kiedy to sięgnęło dna

Odhaczyłem wszystkie punkty z listy nie mam się już czego bać

Nie szukam już winnych, nawet nie pytam dlaczego ja

Nie mam się gdzie stoczyć już, czy mógłbym zacząć jeszcze raz?


[Przejście]

Chcę tylko zacząć od początku

Chcę tylko zacząć od początku


[Zwrotka 3]

Ciszę pisałem przez cztery miesiące

Mała to cena za nowy początek

Znów miałem brata, wybaczył rozłąkę

Inaczej zacząłem traktować pieniądze

Rozłożyłem dług w raty

Z dumą w kieszeni poszukałem pracy

Przyjąłem pomoc od mamy i taty

Pierwszy raz odkąd wybyłem z chaty

Może kiedyś wybaczą mi krzywdę

I słowa co były tak przykre

Stałem się marnotrawnym synem

Domyśl się ile to znaczy dziś dla mnie gdy mówię że kocham rodzinę

– Kocham rodzinę

Poszedłem na siłkę, kick-boxing

Już nie chciałem żyć jak wilk z wallstreet

Przestałem pić, bez choćby kropli

Zaraz mija mi tysiąc dni, a życie układa się w zwrotki

Wydałem w końcu CDek, poszło kilka setek

Prawie co dzień siedzę piszę nową rzecz jak Kękę

Jest z dnia na dzień lepiej od dnia kiedy pewien że się nie wygrzebię

Myślałem czy płakał by ktoś na pogrzebie

Nie wiem do dziś, jestem innym człowiekiem

Doceniam co mam wciąż idę przed siebie

A jeśli spytasz mnie czy możesz zacząć jeszcze raz

Powiem że pewnie będzie ciążyć ci to całe życie, ale tak