Released on November 5, 2015

Thumbnail

[Zwrotka 1]

A ona wciąż ma pretensje że nie piszę. Przecież piszę

Oni znów pieklą się że dziś nie wyjdę. Kurwa piszę

Nie wiem po co w ogóle chcą mieć mnie bliżej, skoro piszę

Mówią ja widzę Artura nie rapera, no to lepiej kup płytę, po to piszę

Agr, nie ma kurwa dwóch mnie, po chuj chcesz to rozdzielać

Mój dzień, mija przy literach znów bo już wiem

Ile się przedzierać trza po sukces od zera

Nie mam czasu być ci kumplem na melanż, piszę rap

Jeśli nie rozumiesz nie aspiruj mi na przyjaciela

Chciałeś kiedyś czegoś tak bardzo

Że wszystko inne traciło swą wartość?

Że każde słowo filtrowałeś przez przydatność swym celom

Każdy dzień układałeś pod dyktando marzeniom

Jeśli nie, nie skumasz czym jest dla mnie rap dotąd

Jeśli tak to uszanuj i z nim nie walcz o mój czas, spoko?


[Refren]

Py-pytają kiedy, kiedy mam czas

Obrażeni że-niby nie, nie mam go wcale

Dzi-dzi-dziwi ich że dzień w dzień robię rap

Ale każdy ziom chciałby płytę za frajer

Py-pytają kiedy, kiedy mam czas

Obrażeni że-niby nie, nie mam go wcale

Dzi-dzi-dziwi ich że dzień w dzień robię rap

Ale każdy ziom chciałby płytę za frajer


[Zwrotka 2]

Płacę rachunki za to, nie lubi mnie paru kumpli za to

Parę sztuk się wkurwia za to, ale rapem płace też za gumki szmato

Więc ryj, to mój number one

One na to fajnie że rapujesz jakąś pracę masz

Ponad dekadę mi zajęło by jakoś

Z umów o dzieło ciułać pensje niewielką jak w biedrze za kasą

Przynajmniej nie biegam za pracą, w zamian siedzę nad kartką

Bo chuja tu dają, jak tylko czekasz że lepiej zapłacą

AA, ja już się nie bawię w rap, nawet jak się bawię rapem

Daj mi jeszcze parę lat, a będziesz w szoku dokąd to zabrałem

Kiedy w klubie łapię majk, wszyscy rozdziawiają japę

Jedni znają każdy track, inny smutni czemu wcześniej go nie znałem

Bo odrabiałem underground bracie, mapę kraju znam jakbym był kartografem

Zostało niewiele miast w których nie grałem

Jeśli jakieś znasz, dawaj hajs i ustalmy datę jadę oni niech


[Refren]

Py-pytają kiedy, kiedy mam czas

Obrażeni że-niby nie, nie mam go wcale

Dzi-dzi-dziwi ich że dzień w dzień robię rap

Ale każdy ziom chciałby płytę za frajer

Py-pytają kiedy, kiedy mam czas

Obrażeni że-niby nie, nie mam go wcale

Dzi-dzi-dziwi ich że dzień w dzień robię rap

Ale każdy ziom chciałby płytę za frajer


[Zwrotka 3]

Każdy tyra gdzieś, osiem czy dwanaście godzin

Wstaje rano, jedzie, rzyga tym w połowie drogi

Potem szef go wkurwia to wypłatę, wydaje na najbie

Mówi Theo postaw, ty se porapujesz to ci wpadnie (hajsik)

Licz se tausen na bibie, działkę hypeman i DJ

Gorzej gdy prowadzę battle albo siedzę w jury gdzieś

I zapomnij że na urodziny wpadnę gdzieś w weekend

Wracam z trasy, chwila snu, biorę kartkę i piszę

Życie kurwa, kocham to, chce to zabrać gdzieś wyżej

W marzeń świat gdzie kupuje sobie kwadrat po płycie

Dlatego tu tyram za trzech i

Niczego nie stawiam nad teksty

I nawet jeżeli to rani cię wierz mi

Mam życie na szali a krupier już kręcił więc

Albo wytrwasz przy mnie albo rzucasz focha

Ja się nie wycofam, szanuj moją pracę jakby tyrał po kołchozach

Kocham garstkę która kuma że to moja droga

Proszę nie bądź jednym z tych co za mną woła


[Refren]

Py-pytają kiedy, kiedy mam czas

Obrażeni że-niby nie, nie mam go wcale

Dzi-dzi-dziwi ich że dzień w dzień robię rap

Ale każdy ziom chciałby płytę za frajer

Py-pytają kiedy, kiedy mam czas

Obrażeni że-niby nie, nie mam go wcale

Dzi-dzi-dziwi ich że dzień w dzień robię rap

Ale każdy ziom chciałby płytę za frajer