Released on April 26, 2016

10K Views

Thumbnail

[Zwrotka 1: Białas]

Właśnie podpisuję płyty, za które mi płacą - magia!

Kiedyś podpisywałem, żebyś wiedział kto je nagrał

I tym samym typem byłem w tych odmiennych sytuacjach

Każda osoba która była w moim życiu ważna

To potwierdzi z łapą na sercu

Nawet jak już nie jesteśmy znajomymi, in your face(book)

Więc zamiast palić mosty, dziś w nowym tracku robię bridge

Typie, ja chce być jak Eis - wróć

Jestem lepszy w chuj, ale luz, nie będzie beefu

Jak chcesz się o tym przekonać, podbij, leże se w Empiku

Skumaj żołnierzyku, mój rap jest jak przeszczep szpiku

Albo cię zabije, albo kurwa trzyma cię przy życiu

Moje życie nie jest święte, lecz każe pomyśleć

Co tu zrobić by mieć więcej niż prace dorywcze

I przykuwać oczy wszystkie jak Armani logo

Jak dorastałem rówieśnicy tu osrali młodość

Ja zostałem na przypał z tymi, co zostali sobą

I uwierzyłem paru raperom, moim małym bogom

Dawaj ziomek jak za dawnych czasów po browarki

Pogadajmy o tym jak znów nami los pogardził

Na rewirze modne gangi, wokół rosną karki

Gdybym został tam, nagrodę by mi kopsnął Darwin

Życie kiedyś tu nas kosztowało sporo walki

Ale w końcu jestem na językach jak logo Nike

[Refren: Białas] x2

Nie mamy uprzedzeń także zapraszamy każde crew

Beefy stoją w ogniu gościu, odpalamy BBQ

Na niebie wyświetlaj zawsze nasze logo w razie W

Szukaj w nas koleżków, nie idoli młody, BBQ


[Zwrotka 2: Bonson]

Już chyba nie znam się na rapie, kiedy widzę co ma branie

I się nie zanosi, żebym kiedyś zmienił o was zdanie

Jesteśmy kwita, co straciłem, to zabrałem

I tak wjeżdżam, jakbym był tu poza prawem

„Gość ma talent”, gość miał zamieść

Czekam wciąż na dobry moment, przyjdzie czas to lont zapalę

Rap gra to chujnia, nerwów tracić szkoda dla niej

Kurwy, dziwki, tatuaże, gdzie nie wejdziesz to nasrane

Co tam panie, jak tam forma, kiedy płyta?

Się nie interesuj dzieciak, co dzień pisze wersy życia

Szkoda ich na luźny numer, tym bardziej żebyś słyszał

Póki nie wyciągniesz chuja z uszu to się nie przywitasz

Ciągle o tym samym ale przy tym kurwa skill mam

Ty nawijasz o niczym i to wszystko brzmi jak idź pan w chuj

Kiedy biorę bit to w opcji z kim mam wygrać

I ciągle trzymam ich na dystans

[Refren: Białas] x2

Nie mamy uprzedzeń także zapraszamy każde crew

Beefy stoją w ogniu gościu, odpalamy BBQ

Na niebie wyświetlaj zawsze nasze logo w razie W

Szukaj w nas koleżków, nie idoli młody, BBQ


[Zwrotka 3: Quebonafide]

Byłem wczoraj u optyka, jest -9 już

Wiec nie dziw się, że nie widzę się w roli gwiazdy

Nie czytam Newsweeka, także mam względny luz

Bujam z fanami po orlikach, żyję jak za dawnych

Oprócz tych kurwa ZUSów, oprócz tych kurwa PIT-ów

Mój papierek z lakmusu, weź mnie stąd wreszcie wypuść

Oprócz gimbusów typów, co mi wrzeszczą pod oknem

Nie ma żadnego kitu, wiec cię dobrze słyszę chłopcze

Oprócz tych kurwa ciuchów co mi tu ślą codziennie

Logo na piersi, brzuchu, nie włożę nigdy pewnie

Oprócz tych fanek które, chciałyby zajść za skórę

Dosłownie i w przenośni, wczoraj propsy, dzisiaj dureń

Rzucamy tu mięsem z bandą, nikt nie wyjdzie z gładką michą

Rap nam chodzi pod dyktando, nie wiedzą, na co się piszą

Jakie uuuu?, u innych raperów cicho, BBQ


[Tekst i adnotacje na Rap Genius Polska]