Released on March 11, 2014

33K Views

Thumbnail

[Intro]

Sherlock (Sherlock) bit

Aha... Aha...


[Zwrotka 1]

Widziałes mnie w pierwszym klipie? Człowiek Ortalion

Nie chciałem jarać tego, co skejci, choć męczyli – Pal ją...

(Mes-Dres) To nie byłoby anomalią

Tylko mikrofon wziąłem przez pomyłkę za Święty Graal, yo

Jeżdżę dekadę, rapuję pieśni

Ale dres mi się śni, myślę – co by było, jeśli...

Wątpliwości? Od razu bym skreślił

One biorą się z ciszy, ja bym ciągle szeleścił

Primo – dymom mógłbym się oddawać

Limo nabijać komuś o imieniu Szymon

Dres to plemię, a nie strój na nogach

Mam na Ziemi kumpli a nad sobą Boga

W adidasie zwodzi system penitencjarny

Bo na przejściu dla pieszych staje się niewidzialny

Czapki najka, białe skary, srebrne nadgarstki kocham

Nawet ten bit jest dresiarski


[Refren]

Trze'a było zostać dresiarzem

Mieć żonę Dagmarę i synka Sebka

Trze'a było zostać cwaniakiem, z prawem na bakier

Lecz za słaby łeb mam

Trze'a było dusić w zarodku

Całą wrażliwość już od początku

Sprawdzać, czy chomik na siatce

Puszczony z okna będzie latawcem


[Zwrotka 2]

Secundo – Patriota?

Jasne, lecz od fundo-wania miałbym państwo

Kminisz? Grunt to znać swoje prawa do okrągłych sum

Do cholery tak kombinuj, by nie mogli wcisnąć undo

Sebek? Jeszcze bobo, a już takie sprytne

Dorobimy mu siostrzyczkę, na niej też coś przytnę

Jak nie tu, to w Anglii, jebać to, fuck that

Hajs płynie od państwa, ja cały dzień łażę w klapkach

Kino? Pies je... a nie, tu się ugryzę

Pójdziemy czasem ze starą, jeśli gra Vin Diesel

Dynia na Halloween, kwiaty na Walentynki

I ponagleń za pożyczki nawet nie wyjmę ze skrzynki

Śmiej się, ale trzeba mieć jaja

Żeby z taką beztroską codzienność przyswajać

Co, zachciało się Mesiwku bohemy?

Ledwo zdana matura, urojone problemy


[Refren]

Trze'a było zostać dresiarzem

Mieć żonę Dagmarę i synka Sebka

Trze'a było zostać cwaniakiem, z prawem na bakier

Lecz za słaby łeb mam

Trze'a było dusić w zarodku

Całą wrażliwość już od początku

Sprawdzać, czy chomik na siatce

Puszczony z okna będzie latawcem


[Zwrotka 3]

Tertio, tri – cokolwiek, drei

Dziś jest już za późno, zostaje wspomnień haj

Jak spytano mnie o składkę na rakietę dla urwisa

Takiego dresa, to nie kojarzyłem z grą w tenisa

Wyjaśniono mi, że chodzi o przesyłkę do aresztu

Ja słuchałem wtedy Tribe'ów Called'ów Quest'ów

Strachu nie budziły we mnie syreny

Uzależniony byłem może od baterii do walkmana, damn it

Patrzyłem z boku na ryzyko jak Moneypenny na Bonda

Wciąż chciwie łypiąc oceny

Punkt widzenia jest rozproszony

Oni na wpół zagubieni, ja semi-odnaleziony

I daleki jestem, by się chełpić przez te literki (są w porządku)

Ale to nie diamenty z Antwerpii

Kto naprawdę umie więcej, wie lepiej

Wiertarka? Dla mnie to tylko dźwięk w dubstepie

Nie trzeba mi islamu ani serii kłótni

Włożę dres, a kobieta sama zamknie się w kuchni

Ja nauczę się fachu? Lepiej – litanii roszczeń

Się nie złoszczę, tylko zazdroszczę


[Refren]

Trze'a było zostać dresiarzem

Mieć żonę Dagmarę i synka Sebka (Sebastian)

Trze'a było zostać cwaniakiem (Chodź tu), z prawem na bakier

Lecz za słaby łeb mam

Trze'a było dusić w zarodku

Całą wrażliwość już od początku

Sprawdzać, czy chomik na siatce

Puszczony z okna będzie latawcem


[Outro]

(Trze'a było, trze'a było)

(Hamster on the balcony, hamster on the balcony)

(La-la-la-la, la-la, la-la...)

Człowieku, oni nawet mają własne apteki

Ziko, Ziko, ksz-ksz

Zikuś, Zinio (Zikuuś!)