Released on November 4, 2016

6K Views

Thumbnail

[Intro]

Rumiane mordy, które znam ze zdjęć

Dziś jakby sepią ktoś filtrował je

Szczyptą pokory sypię im łby, swój też (posypuję, znaczy)

Jesteśmy równi wtem! jak kwiaty, czy może drzewa jakieś

La la la la lou, la la la lou (czy może drzewa jakieś)

La la la la lou, la la la lou (czy może)


[Refren]

Kobiety, których nie mogłem mieć

Mężczyźni, którymi chciałem być

Najlepsi kumple, co chcieli się lać

Ci, których miałem się bać

Bledną

Ich twarze bledną

Bledną

Bledną


[Zwrotka 1]

Tyle dusz, tyle jap

Stary wróg, dawny brat

Pierwsze love, drugi seks

Chłonie sztorm, nikną w tle

Tacy ważni, tacy pewni

Bliskie panny, dalsi krewni

Po upływie czasu jak ponury happening

Że ktoś ich zdanie cenił!

Jakiś ksiądz, jakiś teacher

Jakiś Piotr, jakiś Zbyszek

Autorytet, trotuaru sięgnął blednąc, ohydne klisze

Wryli się w pamięć w latach zero-trzy czy trzy-siedem

Które chybione wzorce bardziej spustoszyły teren? nie wiem


[Zwrotka 2]

To nie tylko ludzie, też lokale i trasy do nich

Okalecz z nich frazy kronik, a padniesz daleko jabłoni

Jak dom po babci, którego nie odwiedzę, bo nie gadamy z tymi ludźmi od ‘nastu lat, ten dom też blednie, choć znam w nim każdy kąt i każdy po dziadku blat, w przypadku strat

Napisz co czujesz to humor poprawia

Więc szlifuję ten temat, bo odkąd pamiętam to ktoś mnie zostawia

Dziś ja zostawiam, nowy track dj-om

A tamci bledną, sinieją


[Refren]

Kobiety, których nie mogłem mieć

Mężczyźni, którymi chciałem być

Najlepsi kumple, co chcieli się lać

Ci, których miałem się bać

Bledną

Ich twarze bledną

Bledną

Bledną


[Tekst i adnotacje na Rap Genius Polska]