Released on September 10, 2009

Thumbnail

[Refren]

Kup sobie sznur i zawieś na żyrandol!

Odkręć gazu kurki i zamknij balkon!

Siemanko! A gdyby to nie wyszło

Poderżnij sobie gardło tępą łyżką!

Kup sobie sznur i zawieś na żyrandol!

Odkręć gazu kurki i zamknij balkon!

Siemanko! A gdyby to nie wyszło

Poderżnij sobie gardło tępą łyżką!


[Zwrotka 1]

To już dziesiąty kawałek; jestem mocno w rapie

Polsko, łapiesz? Robię, co najlepiej potrafię

Patrz, co się dzieje między Onarem a Jayem

Po dziesiątym nic już takie samo nie jest

Chciałem wydać to wczoraj, ale dałem dzień zwłoki

Wydaję to przed kimś, a nie po kimś

Jutro mam imieniny, to taki prezent

Ej! Chłopaki, jutro też zrobimy imprezę

Mówiłem szczerze – Warszafski Deszcz mnie zmienił

W tej sytuacji wszyscy są zdziwieni

Nikt nie spodziewa się, że po trzech miesiącach

Sytuacja jest naprawdę gorąca

Ja gram do końca. Myślałeś, że spasuję?

Czujesz? Gwóźdź do trumny ci szykuję

A po tym albumie sytuacja się zmieni

I to na maksa. Uwierz, wiem, o czym mówię


[Refren]

Kup sobie sznur i zawieś na żyrandol!

Odkręć gazu kurki i zamknij balkon!

Siemanko! A gdyby to nie wyszło

Poderżnij sobie gardło tępą łyżką!

Kup sobie sznur i zawieś na żyrandol!

Odkręć gazu kurki i zamknij balkon!

Siemanko! A gdyby to nie wyszło

Poderżnij sobie gardło tępą łyżką!


[Zwrotka 2]

Weź te teksty rozłóż na czynniki pierwsze

Wniknij w nie, potem nazwij je wiersze

A chuj mnie to boli, mistrzowie teorii

Bowiem ufam sobie, tak, tak to się robi

Coś jeszcze? Nie? To idź się wieszaj

I wy też się powieście. Znowu jeżdżę, dzieciak

A najlepsze, że nie masz się do czego dojebać

Chciałeś tego Tedego? To masz go teraz

Wypierdalaj jeden z drugim

I nie próbuj mnie namówić na featuring

Dopiero teraz żeście to poczuli? Wypierdalać

Kiedyś żeście pluli, teraz chcecie gadać?

Zatrzaskuje ci drzwi rapu demon

A ty się tnij jak pierdolony emo

Nie wierzyłeś mi? A ja wróciłem jednak

A ty żyłę tnij, żegnam!


[Refren]

Kup sobie sznur i zawieś na żyrandol!

Odkręć gazu kurki i zamknij balkon!

Siemanko! A gdyby to nie wyszło

Poderżnij sobie gardło tępą łyżką!

Kup sobie sznur i zawieś na żyrandol!

Odkręć gazu kurki i zamknij balkon!

Siemanko! A gdyby to nie wyszło

Poderżnij sobie gardło tępą łyżką!


[Zwrotka 3]

Nie tatuowałem sobie, że mam talent

Po prostu wszedłem do studia i tą płytę nagrałem

I kto ma talent? Kurwa, nie mam pytań

Z choinki żeś się urwał, kurwa? Wypad!

I pytam się ciebie, co to kurwa jest?!

To jest rap? To jest pop? To jest wieś!

I weź, proszę, nawet nie próbuj odpowiadać

Panie Żenada – to nie ta liga i waga

Dałbym szubienicę do płyty gratis

Gdyby internet nie robił pogrzebu fonografii

Możesz się zabić, powracam w glorii

Witam w nowych czasach – w czasach moich

To dziesiąty kawałek, dziś jest osiemntasty

Cztery dni nie pisałem, sorry – miałem wyjazdy

To liryczny terroryzm, mówiłem, jest tak

Dziesiąty września, osiemnastego czerwca


[Refren]

Kup sobie sznur i zawieś na żyrandol!

Odkręć gazu kurki i zamknij balkon!

Siemanko! A gdyby to nie wyszło

Poderżnij sobie gardło tępą łyżką!

Kup sobie sznur i zawieś na żyrandol!

Odkręć gazu kurki i zamknij balkon!

Siemanko! A gdyby to nie wyszło

Poderżnij sobie gardło tępą łyżką!


[Outro]

O rany, zamuliłem trochę

Jest dwudziesty drugi, cztery dni nie pisałem – miałem wyjazdy, przepraszam bardzo

Cholera! Kurde blaszka!

O czym by tu napisać?

A! Wiem! Napiszę o tym, że jestem gościem z telewizji

Może skumają o czym jest ten kawałek...