Amstaff

By Teabe

Released on January 1, 2014

Thumbnail

[Zwrotka 1]

Do moich wrogów na początku chuj wam w dupe

Jak się serio wkurwie to was wszystkich ukatrupię

Wie każdy głupek, że Tab ma paru braci

A braci się nie traci, więc się kurwo przestań sadzić

Bo Cię dojadę z całym swoim składem

Wpadniemy Ci na chatę, nazwę się Twoim katem

Bat za batem, po plecach płynie krew

A ja się racze batem, aby rozładować stres

Emocje kontroluje, słowa szanuję jak matkę

Mój pierwszy nauczyciel on kształtował mój charakter

Potem upadki hartowały jak stal woda

Chcę twardo stać na nogach nawet w obliczu Boga

Boso w ostrogach, cwaniak lecę z fartem

W razie kłopotów zawsze podniesioną garde mam

Problemy mam, od problemów nie uciekam

Bo po co z nimi zwlekać, nie chce kożuchów pić z mleka


[Zwrotka 2]

Co kurwo szczekasz, przecież mnie nie znasz

A jakbyś mnie znała to byś się nie sapała

Cała Warszawa, przez Ursynów na Pragę

Zbija mi pięć, weź to lepiej pod uwagę

Przez miasto jadę, o szyby biją krople

Załatwiam sprawy by mieć czym napchać portfel

W dupie mam drobne, chce siwy żyć spokojnie

Wyjechać stąd gdzieś, byle nie w manowce

Czuje się dobrze, choć życie nie jest proste

W rapie widzę progres, lepiej trzymam się po goudzie

Takie to polskie, ujebać się w sobotę

Nie myśleć co potem, wziąć kredyt na gablotę

Potem na kwadrat, niech sąsiad widzi, stać nas

Jakby co mam rentę dziadka, droga do bogactwa

Na smyczy amstaff, amerykańska marka

Kto tutaj rap gra? Tab ze stołecznego miasta


[Tekst i adnotacje na Rap Genius Polska]