Released on November 1, 2004

Thumbnail

[Refren]

Ej Tetris, no co jest Es?

Nieciekawie, rękawy są za długie a ten pokój nie ma klamek

Esdwa, no co jest Tet?

Bywało lepiej

Mówiłem przecież nie ciesz się, bo i tak będzie przeżyć

I po to były konspiracje a rację miał Pono, spłonąć miała historia

Teraz twój status to pacjent

Bluesu płyty które nigdy nie istniały

Klasyki na których się wychowaliśmy kazano spalić

Obiecywaliśmy sobie kiedyś że wygramy

Teraz zamiast witamin karmią nas psychotropami

Nie trafiamy wiesz, nie mieścimy się w ich normie

Wmówili nam, że cel to kariera i pieniądze

Nonsens, nigdy nie chodziło im o portfel

Od Roswell aż do tego co przewidział Orwell

To spisek chcieli żebyśmy byli ciszej

Ostatni sprawiedliwi piszę narażając życie aż po limit

To pranie mózgu i koniec, to co co rastafarianie nazywają Babilonem

Czekając aż zasnę w tej izolatce

To mój ostatni lot nad kukułczym gniazdem


[Refren]

To co nie miało prawa przetrwać tamtej chwili to prawda

Ciągle nie wiem jak ten dzień nazwać -eksterminacja

Cholerny kaftan, błagam zróbmy coś, ciągle jest szansa

Musimy uciec stąd zanim pochłonie nas ten Tartar

Niemal już Azja, Europa, Afryka tego nie ma

Jest tylko pieprzona korporacyjna neopangea

Nowa era, nowy układ, nieświadomi i wyklęci

Za to kiedyś imię teraz tylko identyfikator

Na nic ta walka to zbyt silny układ, wyblakła wiara

Kościół działał jak instytucja

Nienawiść zakorzeniona w samym sercu ziemi

Nie dała żadnych szans by bomby przyćmił ekumenizm

Co chcesz tu zmienić, uwierz świat zacznie jutro płonąć

Zżerając własny ogon, niczym u robolos

Przez wieki na próżno goniąc tylko popatrz za czym

Rzeczywistość? psychoza? czy jedna z alternatyw?


[Refren]