Released on December 7, 2020

Thumbnail

[Refren]

Do domu ze studia znowu wracam późną porą

22 na karku a ja ciągle jedną drogą

W szkole wszyscy byli do mnie nastawieni wrogo

Więc jak mam się przejmować ze w komentarzach pierdolą

I mam tu swoich braci którzy zawsze mi pomogą

I zawsze pomagali kiedy nie miałem nikogo

Emocje pod maską, bardzo rzadko byłem sobą

Dziś przelewam je na wersy, niech kurwy płoną


[Zwrotka]

Na twarzy sztuczny uśmiech tylko w nocy płacze

Wciąż bije się z myślami mów mi Teddy Daniels

W głowie chłonę myśli w studiu puszczam parę

Ciągle ciągnie mnie do ciepła jakbym był Ikarem

Kolegom po fachu nie chce ustępować kroku

Myślałem ze to fatum, nigdy nie opuszczę bloku

Krzyczałem Boże ratuj, już nie wierzę w bogów

Do wszystkich dawnych wrogów przesyłam pokój

Płynę z nowym wavem żeby być na fali

Nawet jak nie będę to będę wygrany

Tacy jak ja, choć dla ludzi zawsze byli mali

I tak będą tworzyć sztukę jak Salvador Dali

I co by się nie działo to będziemy tacy sami

Społeczny wyrzutek, chyba dopadł mnie ostracyzm

Żywy pionek rapgry, teraz moja tura

Do końca swoich dni chce obrastać w pióra


[Refren]

Do domu ze studia znowu wracam późną porą

22 na karku a ja ciągle jedną drogą

W szkole wszyscy byli do mnie nastawieni wrogo

Więc jak mam się przejmować ze w komentarzach pierdolą

I mam tu swoich braci którzy zawsze mi pomogą

I zawsze pomagali kiedy nie miałem nikogo

Emocje pod maską, bardzo rzadko byłem sobą

Dziś przelewam je na wersy, niech kurwy płoną