Released on April 3, 2012

Thumbnail

[Zwrotka 1: O.S.T.R.]

Szczerość - ja to mam, a nie miewam

Zabieram walkmana, idę tam gdzie mnie nie ma

Choć śledzi mnie kamera robię swoje

Sobie udowadniam, że jeszcze to nie koniec

Wychodzę, nie pytaj mnie o której będę

Będę jak wrócę, mówię, wrócę jak będę

Dom, praca, dom, dla nas zmora od życia

Kiedy jutro to wczoraj, a wczoraj to dzisiaj

Muzyka dała mi wytrzymać trzy dekady

Gdzie interwencja psów to szczyt popijawy

Pijani ze śmiechu cały świat w płucach trzymamy

Na wdechu dalej idę, ten bit na słuchawkach daje życie

Wyrwane od sekund, jakby z dziewczynami

Najebał się szampanem pod wieczór

Nie pije, no może, no trochę, lecz rzadko

Wspominałem, że jak pije rozjebać chce miasto

Mam pistolet na słowa, mój komponent to woda

Nie proszę o azyl, łączę przeciwfazy w obraz

Jak patrzę na te bloki widzę horror przez Lego

Odpicowane klocki z patologią wewnątrz

Tętno dziewięćdziesiąt, tępo dziewięćdziesiąt

Jestem z tych co wiążą życia piękno z kasetą

Nie mów mi o rzeczach, których nie chce wiedzieć

Mam na słuchawkach przekaz, z nim podążam przed siebie


[Zwrotka 2: Zorak]

Przez nuty - antidotum, nie uciekam od losu

Mam swój sposób, jestem gotów unikać pewnych osób

Nie trzeba mi rozgłosu, bo to powoduje zmarszczki

I drgawki, proroku, pamiętaj nie chce się martwić

I zgadnij, czy wbijam się na siłę tam gdzie chcą mnie

Z nimi robię muzę, o której nie da się zapomnieć

Są głodne mordy, chcą świeżości, moi ludzie

Na głowę głośniki i są zanurzeni w wódzie

Przed szereg ten, który pierwszy rzuci kamieniem

Karierę życia obróci tak, że zgubisz nadzieje

Westchnienie, trudno wyjść Ci już będzie na miasto

Co zgrałeś na słuchawki? Trzeba było Tabasko


[Zwrotka 4: O.S.T.R.]

Dajesz, dajesz bo przecież dla tych chwil noc gra

Przez słuchawki na uszach czuję, że moc mam

Strzał po strzale - z realiami konflikt

Słuchawki odcinają mnie od rzeczywistości /x2

Dajesz, dajesz bo przecież dla tych chwil noc gra


[Zwrotka 4: Kochan]

Kluby, puby, bary - omijam je wariat

Gdzie psy po robocie dorabiają na bramkach

Wolę noc, czyste niebo, takie, że widać gwiazdy

Uciekam od problemów, znów zakładam słuchawki

Notorious jest ze mną, Big Pun jest ze mną

Wciskam play i do głowy chwile powraca przeszłość

Idę ulicami, które znam od dziecka

Między kamienicami słychać bicie serca

Czuje się bezpiecznie, ufam swoim piersią

Choć czasami bywa, że pakują mnie w niebezpieczeństwo

Idę nocą - powrót do domu

Mam ze sobą muzykę - ona mi może pomóc

Słuchawki na uszach odcinają mnie

Od stresów i problemów, to moje THC

Upalony dźwiękiem podróżuje przez miasto

Ja i ten bit, idę nagrać Tabasko


[Bridge: O.S.T.R.]

Jeden na sto, zło tło, w loży od do dno tworzy

Jeden na sto pozostanie /x4


[Zwrotka 5: Haem]

Nie hejtuje złej muzyki, bo jej po prostu nie słucham

Nie chce takim szlamem zatykać sobie ucha

Zabijać w sobie ducha - słuchając, że rap umarł

Że ktoś zajarał bucha - i zjarała go duma

Kto kuma, kto nie kuma, kto juma, a kto dupa

Kto skończył się, kto upadł, i komu dobrze w butach

Kto nie zna się na nutach, kto zna się walutach

Kto ma największy utarg, kto dominuje w klubach

Kto hardkorowo żyje, a kto żyje jak król

Kto biedę ma i ból, kto jest funky i cool

Kto dziękuje kto prosi, kto się wozi, donosi

Kto kogo nie znosi, kto Chrystusem się ogłosił

Mam dosyć, chcę się odciąć i odseparować

Zakładam słuchawki, tylko proszę, muzo prowadź

To miejsca, gdzie regenerować mogą słowa

Gdzie rym to drogowskaz, a bit to nowa droga


[Outro: O.S.T.R.]

ŁDZ - to czas dla was (dla was)

ŁDZ - to mamy w planach (w planach)

ŁDZ - to czas dla nas (dla nas)

ŁDZ - na życie zamach (zamach) /x2


[Tekst i adnotacje na Rap Genius Polska]