Released on April 3, 2012

Thumbnail

[O.S.T.R.]

Kolejny dzień niby taki sam, jak każdy z kilku w roku

Wstaję przy dźwiękach Tetrisa, dla zajawkowiczów pokój

Cztery ściany, sufit, lampa, nie lampa Aladyna

Wstaję, czuję, że oczy czerwone mam jak lampka wina

Daj nam klina - mówią obydwie półkule

Czarne, zniszczone od dymu, wiecznie upalone skunem

Kłuje mnie w klatce, ale chuj, się uśmiecham

Bo jak to powiem matce? Dosyć zmartwień

Patrzę w umywalkę jakbym mógł uciec z wodą

Prawdy ból dany Bogom jakby cud uległ słowom

Kurwa, grunt to być sobą, myśl przerywa mi kaszel

Wypluwam pół płuca, z lekarzami na bakier

Nie domaga mi napęd, nie pomaga mi raczej nic

Antybiotyki, syf, tylko mam opuchniętą japę

A’la VIP na leni, plusz, muc niech odpocznie

Sam się otwiera w kieszeni nóż, chuj, to się potnę

Będzie rzeź na początek, nie puszczaj tego dzieciom

Bo wyjdą z domu w piątek, wrócą do niego za miesiąc

Te słowa nie złorzeczą, jeśli widzisz w nich sens

Chyba, że chcesz jak ja zaczynać swój dzień


[Zorak]

Jak uda mi się usnąć, to jak kolejny rozdział

Nie chciałbym cię musnąć, trzeba by było sprzątać

Prywatność, to co osiągniesz pracą

To, czego się dowiedzą i to jak ci zapłacą

Nie ma za co, taki już jestem, a co!

Spotkaliśmy się na melanżu, który jest mą pracą

Sory, nie pamiętam 70%

Dopowiedzą bliscy, których tropem Zorak poszedł

To na co dzień, podstawą masa dźwięku

Po co się hamować, każda pora dobra do eksperymentu

Wtorki – Brooklyn, czwartki – NDK

Środy – ZBSHZ, Uzi czeka

Jest warsztat, sen na powiekach

Się nie zamartwiam, na solówkę czekam

I się poświęcam Tabasko na zawsze

Pod bity, na których wykorzystuję szansę


[Haem]

Nie jestem szczery tak jak Radio Maryja

Czas przemija, hi-hat nabija, Rest in Peace Alia

Tańczę Ice-Vanilla, ciosy z Thrilla in Manila

Nie jestem fanem Feela i nie dla mnie 8mila

Nie chcę mieć na zębach grilla, ty wytrzyj z nosa gila

Tabasko, rymy leję tak jak piwo leją z kija

Preferujemy chillout, a nie łzy krokodyla

Bliżej nam do Jay Dill’a, niż do muzyki z Defilad

Nadeszła ta chwila, by oddać strzał na wiwat

Nie damy się wykiwać, przestań nam dupę lizać

Nie damy się oszukać, bo gramy w mróz i w upał

Kopiemy rap po dupach, do celu i po trupach

Twoja kolejna kupa na singlu i CD

Na DVD i w TV wisi mi, wisisz Ty


[Tekst i adnotacje na Rap Genius Polska]