Released on May 20, 2022

Thumbnail

[Zwrotka 1: Sydoz]

Miłość od moich słuchaczy, dla mnie to platyna, złoto

Nigdy nie myślę jak narcyz, podziękowania dla ziomów za pomoc

Feety, klipy, aranże, wspólna ta płyta, a nie żadne solo

Wrzucam ten krążek na jebany Poldon, znajdziesz przesłanie tu, gdzie różnorodność

Nie ma co się [?], zaliczam sukces, to echolokacja

Czas w końcu o rodzinę zadbać, bo z nimi chwile to wartość dodatnia

Bilans nie musi się zgadzać, pamiętam o bliskich, a to mnie umacnia

Masz inne myślenie to się nie wpierdalaj, jedynie co możesz to sobie pogadać

Zabieg... Ej, pokazać co to stara i nowa szkoła

Zbliżyć słuchaczy każdego mongoła, by otworzył łeb i przestał krytykować

Mam ten dar w sobie, może coś od Boga, charyzma złożona wierze, a nie pogan

Padniesz, powstań, jak praca mozolna, bo ty jak ja jesteś w stanie tego dokonać

Nikomu nic niе udowadniam, sam nakręcony, to tak zwany zapał

Ciepły mocz oddaje na plagiat, kreatywność nikła, się niе bierz za rap/trap

Konkurencja nie śpi, słyszę odbicia, w tym jeszcze większa motywacja

Zero stresu, to nie wyścig NASCAR, przebijam łaków, robię pionkiem szach-mat

Mogę być chujem i co na tym zyskam, wystarczy kortyzol mi raz na jakiś czas

Swoje zasady na co dzień przybliża mnie jak bez szacunku jedna, druga pizda

Wartości nie zmienię za byle nominał, płynie to we krwi ze środowiska

Mój charakter cały czas taki sam, po co fałszywym wypalać oryginał


[Refren: Sydoz]

Ile to w życiu zaliczany false start

Czas to odwrócić, ogarnąć ten majdan

Mieć dobre chwile, jak pieniądze ma gnat

Wrócić na flat, świadomość działa, więc układam plan-plan

Ile to w życiu zaliczany false start

Czas to odwrócić, ogarnąć ten majdan

Mieć dobre chwile, jak pieniądze ma gnat

Wrócić na flat, świadomość działa, więc układam plan-plan


[Zwrotka 2: Shellerini]

Miłość od moich słuchaczy, solą w oku kilku kurew

Mogę ziom sobie nią linię doprawić, jak tylko los coś zgotuje

Każda z tych linijek parzy, jak plaże ze starych pocztówek

Chociaż nie każdy tę gadkę rozumie, jak co drugi gość co prowadzi tu Uber

Z palcem w górę, w górę jak przez Karkonosze, żmudny proces trochę truje głowę

Tworzę burze, burzę to co stworzę, nic nie muszę, sporo mogę Boże

Nocą znowu błyszczą długie noże, wśród nieporozumień i dziwnych schorzeń

Pełen nienawiści świat jak Godek, miga w szybie, w nowym samochodzie

Oh... Daleko ziomie od okej, na scenie bawią się w cosplay

Wśród nich zawsze jak rozbitek z Roswell, te ich zagrywki tak obce

Każdy tu zwiedził manowce, każdy w makówce ma olej, skil w godle

PDG, od A do Z flow w topce, tak tu się tworzy historię, proste


[Refren: Sydoz]

Ile to w życiu zaliczany false start

Czas to odwrócić, ogarnąć ten majdan

Mieć dobre chwile, jak pieniądze ma gnat

Wrócić na flat, świadomość działa, więc układam plan-plan

Ile to w życiu zaliczany false start

Czas to odwrócić, ogarnąć ten majdan

Mieć dobre chwile, jak pieniądze ma gnat

Wrócić na flat, świadomość działa, więc układam plan-plan

Układam plan-plan... Układam plan-plan...

Układam plan-plan... Układam plan-plan...