Player

By Sydoz

On Wek

Thumbnail

[Cuty]

Come... Come... Come... Come on

Come... Come... Come... Come...

Come on... Come on, motherfuckers


[Zwrotka 1]

Rymów cała szkatuła, plus producent BRED BUA

Ciągle oddaje wokal, zwiększając swój pułap

Reprezentuję hip-hop, a nie zamulam

Po bombie bit serca jak [?] wrzuty na murach

I to nie dla radia, tylko odsłuch na ławkach

Brzmienie solidne, buja się nawet sąsiadka

Robię dla moich, a nie na pieniężny nakład

Jaki nie będę, zmuszałbyś, to na siłę sprawdzał

Po pierwsze od zawsze taki już mój standard, że:

Na samplu się rozpływam jak rozgrzany asfalt

Odpalam stilo, nie xero tylko własne

Odpierdol się ode mnie, do czasu mam tolerancję

Mózgu używam [?], choć nie raz po bandzie

Nie zwalniając tempa, bardziej podkręcając trakcję

Cóż do ciebie nie trafia, dobra halo Mayday

Tera przygotuj się, bo DJ wjeżdża na crossfader


[Cuty]

Come on, motherfuckers, come on

Come on, motherfuckers, come on

Get... Get the fuck out

Come on, motherfuckers, come on

Come on, motherfuckers, come on

Get... Get the fuck out


[Zwrotka 2]

I oryginalny jak zawsze, nie przez buchy po wiadrze

Siadaj nie twoja scena, jedynie możesz popatrzeć

I chuj z tym, że światem rządzi papier

Mogę być, gdzie chcę, wystarczy palec na mapie

Łapię co moje, nieskąpy mój charakter

Szydzisz z chudego zioma? Dawaj sprawdzę twój parter

Zostaję w [?], w dziesiątkę jak snajper

Bo wiedza jak Walter, meta i jego kamper

Prawdziwy harpagan, nie pizda na sezon

Mam tu paru ziomali, są ze mną i we mnie wierzą

Składam wątki jak lego, przez nieznane z flejwą

Osobisty urok, choć żaden ze mnie Playboy

Trafiłeś na gracza twardego, więc się nie przejmuj

Zjadam ciebie, twoich fumfli, mi to wszystko jedno

Kocham moich bliskich, dechę i na ścianie srebro

Szanuj swoją strefę komfortu, resztę pierdol