[Verse 1: Kometa]
Czy taką hypebestię ścigać chcesz
Czy taką hypebestię ścigać chcesz
Pora na baciora
Pora na baciora
Pora
Pora
Pora
Pora
Pora na babora
Pora na baciora
[Verse 2: Asteroida]
Ile dałbym by móc żyć
Ze skunem w dłoni
Bez policjanta co mnie goni
Ej
Ciągle siedzi mi na ogonie
I jak się zbliży to kurwa spłonie
Ej
W boniu moim dym się tli
Moim ziomkom już się mdli
Z gastro już marzy się grill
Wbijam naraz 8 bil
Wchodzi mi tu niezły czil
W tle wciąż leci Cypress Hill
Wyjebane na was mam
Psy jebane poszły w las
Mam w kieszeni jeszcze gram
Sory na mnie już jest czas
Biorę twoją dziunię
Pora na baciora
Jestem już po skunie
Pora na baciora
Zaraz się porzygam
Pora na baciora
Towar się sprzedaje
Jebać psy jebane
Idę w kimę
Pora na baciora
Pora na baciora
Pora na baciora
Pora
Pora
Pora
Pora
Pora na baciora
[Verse 3: Kwazar]
Siedzimy trzecią godzinę
Studio znowu całe w dymie
Tyle weedu tu jaramy
Tu niczego nie nagramy
Pały ciągle przeszkadzają
Proszę niech już spierdalają
Nie umieją się zachować
Nad porządkiem zapanować
Tylko grozić nam potrafią
Takim niewinnym chłopakom
Gdyby wzięli bucha tylko
Ogarnęli by się szybko
[Lil Caspar]
Ale zajebalbym se skuna
Kometa jedzie pociągiem i ciągle myśli o scupaniu glona, przyparzeniu palucha, zjebaniu dziada
jebac konfidentow i scigania organy
Kometa nawet idąc spać nie zapomina o jaraniu
Według Komety zawsze jest pora na baciora
Kometa nakłania Polską Policję do namysłu, zanim ruszy za nim i jego stafem w pogoń
Kometa wysiada z pociągu i widzi dwie suki – zakłada hoodie Thrashera, żeby pokazać swoją dominację i pozycję samca alfa
Kometa rozpierdolił Polską Policję
Kometa nakłania Polską Policję do namysłu, zanim ruszy za nim i jego stafem w pogoń