Znajomi mają tytuł dziś, a Ty, czym, Stanlej, błyśniesz?
Na Steamie kupka wstydu, żona, praca - reszta w piździe
Dorosłe życie - lot na dyńkę w bagno płytkie
A Pan Marcin będzie skakał, Ty no, kurwa, rzeczywiście
Gdzieś dekadę temu wypowiedziałem modlitwę
Lecz teraz zamiast niej lepiej dajcie specjalistę
Niech rzuci na kozetkę, da w pysk tabletkę
I obieca, przyrzeknie, że do jutra wszystko zniknie (precz)
Niby mam talent, dobry głos i dykcję
Niby humor ponad miarę, czasem błysnę w towarzystwie
Niby coś wiem, niby umiem, niby żyję
To czemu żyje na niby i haruję jak w fabryce?
Koła, koła - zapierdalam tak jak Vixen
Teraz praca, wtedy szkoła, a to jeden ten sam system
Hola, hola, co tam? Dobrze mnie słyszycie?
Ta tabletka weszła dobrze, ale ja na tym źle wyjdę
Jak zwykle...