Jestem biały jak alba, choć siedzę w tym parę lat już
Bujam tym, robię dym jak turyferariusz
To jak scenariusz na film z mojego życia
A za oko kamery służy membrana głośnika
I witam ciebie po przerwie z tym pociętym sampelkiem
Między cygańskie tabory wbijam te werble
Witam cię tekstem od tego samego twórcy
Który wkłada serce w pętle jak głowy samobójcy
To jest mój styl! Tak, ten w który wierzę
Choć nie zbiję na tym hajsu jak Rowling na Potterze
Wciąż mierzę wysoko i wszystko mi się układa
A sumienie mam czyste jakbym codziennie się spowiadał
To jest napad pozytywnych emocji
Kiedy cieszy mi się japa na zwątpienie nie ma opcji
Nie ma mocnych i nie mam z tego żadnej forsy
Choć wynoszę pełne worki po napadzie na twój głośnik
Dość ich! Tych, którzy nie mają miłości
I wciąż rozprowadzają ten syf
Mam dość ich! Tych, którzy robią z życia pościg
I wciąż starają się być przed kimś
Mam dość tych, którzy czynią mi na złość
I wciąż złość próbują w to wbić
Mam dość ich! I ich negatywnych emocji
Więc myśl pozytywnie od dziś
Mam dość ich, mam dość ich...