Released on October 15, 2015

Thumbnail

To kolejny dzień budzi zapał słomiany

Po kolejnej nocy koleiny pod oczami

Znów niewyspany, dzień szary, kolejne plany

Które i tak pójdą w las kolejny raz

Kolejne śniadanie, kolejna godzina

Wierne trwanie w tej całej monotonii życia

Kolejne osoby na twojej drodze

Kolejny raz dialogi nie wychodzą poza normę:

"Cześć, co u Ciebie?", "A wszystko OK

A u Ciebie?" To samo! Znów wpadasz w monotonię

Toniesz chłoniesz jak gąbka dookoła bodźce

Zamiast ręki znów dostajesz brzytwy ostrze

"Co jest?!" kolejny raz pytasz nie wierząc przecież

Że ktokolwiek mógłby na to pytanie odpowiedzieć

Zobacz właśnie na tym polega doświadczenie

By popełniwszy błąd nie popełnić go już więcej

Najjaśniej, najprościej i najwidoczniej

Nie wiesz co zrobić aby osiągnąć postęp

Monotonia wygrywa z wewnętrznym głosem

Zagłuszonym przez sumienie głuszone przez monotonię

Ciągle ciągniesz to za sobą brzemię niewygodne

Już wiadomo zrzuć je z sobie, w jaki sposób nie wiem

Ale wiele ziom zależy od Ciebie

Kolo, skoro żyjesz monotonią jesteś swoim cieniem

Co jest z Tobą? Przyjaciele nie odwrócą się tak szybko

Będą trwać przy Tobie aż wydoją wszystko

Tak mi przykro, ale taka jest rzeczywistość

Zaufanie nic nie warte kiedy czernieje przyszłość

Prysło jak bańka i wiesz gdzie poszło

Kolejnego ranka kolejny plan układasz na nowo

A ten, jak powiedziałem, kolejny raz upadnie

Kolejnego dnia, nad kolejnym ranem, Stanlej...