Released on August 15, 2017

Thumbnail

Kolejne kroki stawiam, pod stopami woda

To na olsztyńskiej ziemi znów psuje się pogoda

Najlepiej znana część świata pode mną mokra

Zjawia się chęć przebywania po drugiej stronie okna

Do dna mnie to nie przybliża, smutku nie jestem bliżej

Kaptur co wisiał na plecach zasłania potylicę

Widzę życie spod mokrych soczewek

Nawet druga para oczu nie pomoże widzieć siebie

Lepiej ale Ciebie widzę doskonale

W kropli deszczu namaluję Cię na mokrym okularze

Idę dalej, mijam twarze przez latarnie oświetlone

Mimo kaptura na głowie czuję blask wspomnień

To mnie ciągnie donikąd, bo nie umiem

Zapomnieć woni, którą w tle czuję

Tu jest tyle miejsc - lepszych, gorszych, definiuję

To w zależności od tego czy byliśmy tam wspólnie

"Stawiam kolejne kroki by dotrzeć do Góry Synaj"

Mija kolejna doba, ja stawiam kroki

Choć poprawia się pogoda, miasto w słońcu się topi

W głowie żadnych wątpliwości, zmian, jestem pewien

W telefonie więcej wiadomości mam od Ciebie

Więcej nie wiem, wolę biegiem lecieć, się dowiedzieć

Do pudła - chwil źródła po te miejsca gdzie też

Lubiłem siedzieć, miałem tę chęć

By Cię tam zabrać, siąść i słów parę powiedzieć

Chowam endorfiny w kieszeń zakrywając bluzą

Ich poziom radośnie rośnie gdy podeszwy się brudzą

Ludziom niewiele trzeba, każdy na szczęście czeka

Ja na szczęście czekam idąc lub czekając na MPK-a

Nie zwlekam, uciekam, mijam człowieka

I już nie czuję się gorzej gdy się do mnie uśmiecha

Choć wokół ludzi rzeka, ja widzę tylko tyle:

To złoto-żółte linie dzielące dwa profile i...

"Stawiam kolejne kroki by dotrzeć do Góry Synaj"