Released on October 15, 2015

Thumbnail

Daję wam ambitny rap, przynajmniej tak mi się wydaje

Staram się go robić sam i nie dawać żadnych bajek

Daję wam ambitny rap, lecz ty go nie dostajesz?

To twoja ocena, dla mnie brzmi jak wyzwanie

Co zrobić z tym całym rapem dalej aby

Wciąż był ambitny nawet w blaskach sławy?

Nie wiązać się w układy, ufać zaufanym

Nie wierzyć w dyrdymały, a tylko we własne plany

Wierzyć w ambicję, w to, że się stanę

Własnym odbiciem we własnym lustrze marzeń

W to, że potrafię coś lepiej od innych

Lub być na poziomie zwanym szczytem ambicji

Tam już pozostać na tyle długo

By poczuć szczęście, które wcześniej było tylko pustką

By móc zaufać ludziom, by tym ambitnym rapem

Żyć i dawać radość, lub jakiś jej ułamek

By ten ambitny rap mógł być odskocznią

Dla każdego z was ogarniętych codziennością

By móc czuć, że ktoś tego pragnie

Ludzie chcą usłyszeć mój głos przy okazji słysząc własne

Zawsze daję prawdę, pakuję w nawijkę

Bicik biorę za kokoardę, mijam bawełnę i lipę

W ucho wkładam słuchawkę, sampel, lecę z bitem

Po soundtracku kroczę jak po ścieżce z liter

Widzę chaos słów, rap-mitologia

To dopiero początek, ambicja łowi słowa

Poszczególne wyrazy, zdania fazy, rymy fazy

Razy parę na dzień miewam takie ekstazy

Myśl to plan, czyn to realizacja

Polski rap jest jak pakt, a nie rywalizacja

Racja Bogiem nie jestem, lecz mą ambicję doceń

Nie znam słowa "STOP", najwyżej "STOProcent"