Released on October 5, 2018

20K Views

Thumbnail

[Zwrotka 1]

Brudna podeszwa na twój ryj wjeżdża na czoło logo Nike'a

Wciąż odbijam od radiówek i bujanki w koloratkach

Ponoć dar mam, więc się szykuj na kolejny poziom chamstwa

Nie gram rapu dla tych owiec, co przed TV chłoną kłamstwa

Ponownie robię mindfuck, pcham chuj ci w mózg

Słoń to prostak i ma dużo mniejszy zasób słów niż Groot

Łuski znów latają w studiu i już chyba znasz mnie kurwa

To Wojtek Dilinger zmienia twoją czaszkę w durszlak

Nie słucham gówna, więc bierz tą śmieszną ferajnę

Ministranci nawijają o syropie ze Spritem

Dobierz torebkę do skarpet, bo najważniejszy jest ubiór

Słoń to cyjanowodór wstrzyknięty w żyłę na chuju

Składam śluby brudu zamiast ślubów czystości

To król szczurów, monarcha z dala od tłumu tych nornic

Bóg bólu i wojny, mam własne logo na ciuchach

A huragan Katrina to moja pogoda ducha


[Refren]

Pociągam znów spust, nadal mi obca empatia

I jak gwóźdź w mózg, wbijam tu w brudnych Air maxach

Lewiatan, pływam w morzu kłamstw i zawiści

To ten, co zapierdala i nie patrzy na licznik

Pociągam znów spust, nadal mi obca empatia

I jak gwóźdź w mózg, wbijam tu w brudnych Air maxach

Lewiatan, pływam w morzu kłamstw i zawiści

To ten, co zapierdala i nie patrzy na licznik


[Zwrotka 2]

To dla wkurwionych szczyli i tych, co mają dość w chuj

Wjeżdżam grubo na bity, chociaż podobno Słoń schudł

I znów Antybohater ci z papcia wpadł na melanż

Pierdolę Wonder Woman trójzębem Aquamana

Każdy ma teraz podrobione L I V

Weź ich sprawdź, no name'y pierdolą czym jest fame i hype

Édith Piaf jest mi obca, wciąż się jaram Demigodz

Jak Leszek Pękalski randką ze zwłokami Ewy Braun

Nie dla mnie jest celibat i chodzenie w habitach

Na bitach zabijam i to mój naturalny habitat

Więc zapnij pas, bo po łbach będę skakać jak Cadillac

Robię ci z bani sracz jakbyś z wiadra palił crack

To Brain Dead Familia, nie ma na nas skali brat

A ty choć kasy brak, to bujankę masz jak Paribas bank

Każdy ruch to szach i mat, a gwiazdki wciąż mam za nic

Pionku, twoja królowa może mi najwyżej konia zwalić


[Bridge]

Ja cuchnę wciąż, wciąż trupem

Wokoło gąszcz, gąszcz trumien

Tej, ja jestem Słoń, Słoń

Twój martwy ziom, ziom

Nadal pod prąd, prąd sunę

Ja cuchnę wciąż, wciąż trupem

Wokoło gąszcz, gąszcz trumien

Tej, ja jestem Słoń, Słoń

Twój martwy ziom, ziom

Nadal pod prąd, prąd sunę


[Refren]

Pociągam znów spust, nadal mi obca empatia

I jak gwóźdź w mózg, wbijam tu w brudnych Air maxach

Lewiatan, pływam w morzu kłamstw i zawiści

To ten, co zapierdala i nie patrzy na licznik

Pociągam znów spust, nadal mi obca empatia

I jak gwóźdź w mózg, wbijam tu w brudnych Air maxach

Lewiatan, pływam w morzu kłamstw i zawiści

To ten, co zapierdala i nie patrzy na licznik

Pociągam znów spust, nadal mi obca empatia

I jak gwóźdź w mózg, wbijam tu w brudnych Air maxach

Lewiatan, pływam w morzu kłamstw i zawiści

To ten, co zapierdala i nie patrzy na licznik

Pociągam znów spust, nadal mi obca empatia

I jak gwóźdź w mózg, wbijam tu w brudnych Air maxach

Lewiatan, pływam w morzu kłamstw i zawiści

To ten, co zapierdala i nie patrzy na licznik