Reset (Freestyle)

By Solar

On Iskry

Released on October 27, 2015

13K Views

Thumbnail

[Intro]

A gdyby tak dało się zresetować karierę

Wjechać jako młodziak z nikąd teraz na scenę?

Bez przypałowych klipów, zwrotek żadnych wyjebek

Da się i to właśnie teraz się dzieje, RESET!


[Zwrotka 1]

Jak się wbijam to chce tylko rozerwać bit na strzępy

Zejdź mi z drogi jak nie chcesz być następny

Moi fani usłyszeli, że dziś można ściągnąć płytkę

Biorą lapka już na prawy bok, żeby poszło szybciej

Moje czyny to materiał często jest na skecz

Ale przegram życie tylko jak se zrobię backup zdjęć

Każdy mój wers to materiał jest na skrecz

W opisie link do acapelli, możesz rezać, bierz

Nagraj jak kręcisz blanta, palisz i się niszczysz

Potem puść od końca do początku - tak się odkuliśmy

Mamy ochotę wszystkich wyrwać, wyrzucić z rapu

Teraz patrzcie przez pryzmat iluminatów

Już dekadę nosze góry żeby zgarniać forsę

Gdy dla was za wysokie progi to te zwalniające

Miną lata nim do mojej wiedzy NASA dotrze

Czas pokazać dominacje kurwa raz a dobrze

Ciągle robię progres aż mi przebił gumy bo chciał więcej

W rapie nie ma stałych tronów, ciągle nowe są kadencje

Więc jeśli tracisz konsekwencje i wypadasz z rytmu

Poznaj swoje nowe miejsce, no i się wyrażaj synku

Bo legendą byłeś wtedy kiedy byłeś nią

Dziś okaż respekt nam, albo dziwko wyjdziesz stąd

Szybko zutylizuje was skurwysyny

Mam knajpę dla kanibali i burdel dla nekrofili

Oo, szukaj ulotek za wycieraczką

Fajne gracie koncerty, wytnę ten cały las rąk

My nie podkradamy fanów im fituringami

My ich wszystkich po prostu kurwa pozabijamy

Równam do najlepszych, Drake, Meek Mill, Nicky, Big L

A jak szukam konkurencji to tylko u siebie w teamie

Mógłbym oddać rapsy, na jakiś ogromny kanał?

By za parę wyświetleń więcej to ktoś na tym zarabiał

Jebie to w pysk, bo raperzy z moim fejmem

Zwykle hajsu chuja mają, bo im wszystko doi lejbel

My wjechaliśmy z pomysłem, długofalowym

I gdyby nie lata biedy, bym dzisiaj gówno zarobił

Bieda piszczała jak sucha kreda o tablice

Miałem to głęboko w chuju, zostawiając wokal w bicie

To zawsze była gra o życie a nie hobby w weekend

I wciąż mam to z tyłu głowy tak jak potylice

Rozpuszczasz farmazony, hajsu nie wypłacasz?

Kto pod kim dołki kopie ten sam w nie wpada - grabaż

A, jeśli na szali jest akurat moja forsa

To się nie pierdole w tańcu morda, John Travolta

Możesz się kurwa pruć, że to tylko gierki słowne

Ale w tych lyricsach masz nie jedną i nie dwie historie

Po JEBEMNATO niejeden matoł ma za krzykaczy

Nawet C3PO im tego nie przetłumaczy

Mój rap się odbije echem #wojny tutsi-hutu

Ich niech się odbija echem pustych klubów

Bo nasze wersy, to frustracja co w nas wyrasta

A nie spierdolona inwazja na gimnazja

Nie chcesz wiele, odrobinę szczęścia chcesz dla siebie

Tu gdzie każdy marzy tylko o tym, żeby mieć marzenie

Od dłuższego czasu moje życie bardziej melo niż dramat

Albo 2 piwa do snu, a nie snucie po barach

Echa rozstania, jedna zasada apropo łóżka

Nie ważne z kim się trzyma, ważne że ze mną się puszcza

Niejednej złamałem serce, jak makaron na jebemce

Co one chciały ode mnie? Pierścień jak power rangers?

Dzwonił telefon, co wieczór i jak tam morda lecisz?

Traktowałem swój organizm jak kosz na śmieci

Rwałem filmy, jakieś pizdy, uwiódł mnie szept demonów

Ale nigdy nie spróbowałem pixy czy mefedronu

Raperzy chętni by nauczać, życia ad hoc

Niech lepiej wymienią ten olej w głowie

Co 15 koła wydane na koks

Sam zobacz jacy zajechani ziomuś

Dla nich stłuc lustro to jest 7 lat spokoju

Sam trochę się, boje być normalny, szczęśliwy

Bo to w depresji zawsze pisałem najlepsze rymy

I przyrzekam, jak mi siądzie na jakość to się do piekła spuszcze

Wiesz im lata chudsze tym rymy grubsze

Pamiętam czasy, gdy to było dla mnie sajens fikszen

Że obcy gwałcił Ripley

A teraz patrz na statsy, nie ma szans na zjazd na saksy

Chyba, że znów koncert w Anglii, to mój modus operandi


[Outro]

Jak dobrze urodzić się na nowoTekst i adnotacje na Rap Genius Polska