kevlar

By Solar

On klub 27

Released on October 23, 2017

10K Views

Thumbnail

[Intro]

KęKę: Przedwczesna śmierć artystów pociąga za sobą wzrost uwielbienia do nich. Często zwielokrotnia ilość sprzedawanych płyt, a oni sami osiągają status ponadczasowych klasyków. Elvis Presley do dziś zarabia 35 milionów dolarów rocznie

Solar: To ja mam propozycję. Oszczędźmy sobie nawzajem czasu i uznajmy, że już nie żyję


[Zwrotka 1]

Nie będę hypemanem, nawet nie wejdę na scenę, prędzej nie będę raperem (odpada)

Jedyne co cenie, ziom, wyżej niż śmierć, to życie na własnych zasadach

Gardzę starym życiem, myślisz że bycie nijakim jest fajne?

Dziś biorę te swoje najgorsze strony i karmie nimi niszczarkę (żryj kurwo)

Mam nowy sikor, mam nowe ciuchy, mam nową furę, mam nowe plany

Mam nowy początek, co burzy ten stary porządek, tylko kolegów mam starych

I wziąłem karierę na parkiet, więc zatańczmy dance makabra

Już wkrótce zobaczymy, co tam dla mnie los ma w kartach

Fajnie, że wpadasz dzieciaku na koncert, lecz szkoda, że taki naćpany

Nachlany, nachalny i męczysz mi dupę jakbyśmy pół życia się znali

I czasem jak widzę do kogo, ziom, trafia ta muza to wstyd mi za siebie

I jak mam być szczery - to mam nadzieje, że teraz ten fan base wymienię

Nie chcę otaczać się ludźmi, którzy mnie męczą, brzydzą, osaczają

I co, że klient? Weź tą forsę innym oddaj

Będzie po mojemu albo będzie po mnie

Choć w chuju mam co tam będzie po mnie (dosłownie)


[Refren x2]

Dziś nie mam już czasu na błąd, a muszę rozjebać

Przymarzłem za mocno już ziom, a wychodzę z cienia

Wszystko co za mną jest to już nie ma znaczenia

Nie ma znaczenia, jestem w drodze na tron, do zobaczenia


[Bridge x2]

To mój strzał życia, muszę dobrze to rozegrać

To mój strzał życia i nie celuję w kevlar


[Zwrotka 2]

Dziś każda wytwórnia w tym kraju naśladuje wciąż moje patenty

W ogóle nie jestem wkurwiony, bo zaraz wymyślę następny

Po moje mixy wciąż stoją kolejki i biorą garściami z tej mojej stylówy

To teraz w rapach ziom sobie rozjebię, bo do poprzednich już mam swoich ludzi

Queba ci powie, że jestem dla niego jak tata w tym rapie i jaki mam wkład

Białas ci powie, że nie wie co gdyby nie ja

(A ja) Ja powiem to samo, że nie wiem naprawdę co, gdyby nie oni

Lecz dzisiaj to muszę już pomóc sam sobie, bo uciekł peleton i trzeba go gonić

Jako szara eminencja tu zrobiłem w chuj

Teraz wjeżdżam już po swoje jak jebany król

Dziś nawet nie muszę nagrywać, traktuje to znowu jak hobby

I tylko ta chora ambicja sprawia, że stawiam się w lobby

Muszę zdążyć przed śmiercią, pojebany wyścig z czasem wciąż, po chuj?

W głowie przyświeca mi jeden cel - najlepsza płyta w tym roku

Za długo się tułam i ciągła rozkminka, gdzie jutro wstanę, to jest już rytuał

Więc cyfry na kwadrat muszą się zgodzić #Sudoku


[Refren x2]

Dziś nie mam już czasu na błąd, a muszę rozjebać

Przymarzłem za mocno już ziom, a wychodzę z cienia

Wszystko co za mną jest to już nie ma znaczenia

Nie ma znaczenia, jestem w drodze na tron, do zobaczenia


[Tekst i adnotacje na Rap Genius Polska]