Released on November 21, 2017

16K Views

Thumbnail

[Zwrotka 1: Solar]

Żyć obok ciebie to był horror, kochałem cię bezwarunkowo

I choć się starałem mocno, nie da się być dalej z tobą

Daję słowo, czułem najmocniej, byłem najwyżej

Emocjonalnie byłem na dnie, potem na szczycie

Każdy dzień nam mijał na wędrówkach po amplitudach, Codziennie czułem jakbym umarł i jakbym fruwał

Po ostrych kłótniach seks smakuje nam poczwórnie dobrze

I te momenty są kurewsko uzależniające

Każdy centymetr twego ciała był dla mnie sztosem

Dostaję to czego chcę, nawet jak nie proszę

Każdy seks to jakbyśmy grali właśnie w filmie porno

Doskonale wiemy już kiedy, jak mocno, gdzie się dotknąć

Instynktownie kręcimy beefy by poczuć smak zgody

Uzależnieni od endorfin, to jak narkotyk

Raniliśmy się zbyt często, emocje brały górę

Przepraszaliśmy się tak często, to magnetyzuje

To nas psuje, mamy sobie już tak dużo za złe

Mimo pięknych słów to jednak czyny kurwa mówią jak jest

Setki razy mieliśmy zmienić coś, wierzyć w to, że wszystko jeszcze dobrze zabrzmi jak w Abbey Road

Ile można analizować, obiecywać i się starać?

Skoro po czasie wszytko wraca (wypierdalaj)

Zdrowy rozsądek każe mi o tobie myśleć przestać

Ale męczą mnie odgłosy, które ciągle płyną z wnętrza

[Refren: Zui] x2

Chcę twego ciepła, chcę poczuć, że

Choć dystans dzieli nas, jesteś blisko mnie


[Zwrotka 2: Solar]

Ciągneliśmy się na dno jak Amy i Blake

Ciągneliśmy się na dno jak Courtney i Kurt

W pijackiej awanturze kopię w szybę, aż mi pęka tętnica

Nie dajesz rady mi zacisnąć paska, a ja wylewam się z życia (słabnę, blednę)

W rozcięty mięsień wpycham palce wciąż głębiej

Gdy ty tam dzwonisz po R-ke

I w tym momencie dla mnie rzecz się budzę bez nogi jest pewne

Już nie mogę nią ruszać (dziś paru wrogów odetchnie)

Destrukcje mieliśmy w menu, ciągłe napady agresji

Podrapany na mordzie musiałem koleżkom coś ściemnić

Miks koksu, psychotropów, alko i zoranej psychy

Ci wprost rozsadza łeb, a ja zawsze byłem przy tym

Przechodziliśmy tym nawzajem, z kim się bujasz - tym się stajesz

Pierdolona patologia przesiąknięta pożądaniem

Chory trip, jak zmiksować te sygnały w swojej bani

Ciągły przester choćbym ciął limiterami

Już cię nie chcę, a sprawdzam ci profile, czy masz kogoś

I mnie skręca kiedy widzę, że się kręci ktoś tam obok

Nie powinienem nigdy tego pisać i się uzewnętrzniać

Lecz męczą mnie odgłosy, które ciągle płyną z wnętrza

[Refren: Zui] x2

Chcę twego ciepła, chcę poczuć, że

Choć dystans dzieli nas, jesteś blisko mnie

[Outro: Solar] x4

Wiem czego chcę i czego nie chcę i to to samo


[Tekst i adnotacje na Rap Genius Polska]