Released on February 3, 2022

24K Views

Thumbnail

[Zwrotka 1]

Pakuję walizę, lecieć dziś wolę sam

Boże daj chociaż wizję jeśli nie zagoisz ran

Pakuję walizę, jak gdzieś lecieć to sam

Ja, trawa, alkohol i ja

Muza, jedzenie i spać


[Refren]

Spokój, mała zmiana podejścia w toku

Wokół twarze za rozbitym szkłem

W szoku, mam zamiar opuścić to lokum

W tłoku, w tłumie jakoś ciężej o tlen

I nie mam tak od dziś

Widzę obraz sformowany w wir

Fikcyjny wir


[Zwrotka 2]

Halo, mówiłem, że przecież nie chcę o tym gadać

Ej, szefie, fajrant

Myślę jak grzecznie powiedzieć żeby spadał

Więc mówię mu nie teraz

I się rozłanczam

Kurwa, rozłączam!

Nie chcę się pod nich podłączać

A w głupotę łatwo się wplątać

Dwóch powiedziało, trzech pomnożyło

Trzeba jebać zjebów, mówić włączam

I zostać sobą


[Refren]

Spokój, mała zmiana podejścia w toku

Wokół twarze za rozbitym szkłem

W szoku, mam zamiar opuścić to lokum

W tłoku, w tłumie jakoś ciężеj o tlen

I nie mam tak od dziś

Widzę obraz sformowany w wir

Fikcyjny wir


[Zwrotka 3]

Mama mówi, że to trudnе czasy

Tata mówi

Żartowałem, nie mam taty

Więc nie byłem bogaty w autorytet, a straty

Było z deczka inaczej, w porównaniu do masy

Teraz mam siano i lubię o nim gadać

Ale szczerze to mam dosyć zdjęć

I pani już dawno opadła kopara

To szepczę jej do ucha, że to nie mój dzień

I nie, nie ma dobrych i złych odpowiedzi

Bo show-biznes to jebany chuj

Ale mam wyjebane

No cóż, nie zależy mi

Wydam płytę i larum


[Refren]

Spokój, mała zmiana podejścia w toku

Wokół twarze za rozbitym szkłem

W szoku, mam zamiar opuścić to lokum

W tłoku, w tłumie jakoś ciężej o tlen

I nie mam tak od dziś

Widzę obraz sformowany w wir

Fikcyjny wir