Released on September 15, 2012

Thumbnail

[Zwrotka 1: Peja]

Mógłbym przodować w aferach, żyć na wariackich papierach

I nieustannie się spierać z ludźmi o dobrych manierach

Co "lepsi" od urodzenia wpisani mają w metryce

Żeby unikać ulic, by nie ulegać panice

I nie rozmawiać z obcymi, czytaj dołem społecznym

To niebezpieczny świat enklaw i podłe życie przestępcy

Chronieni w super fortecy, mur, żywopłoty, kamery

Ten monitoring dwa, cztery, są tak życiowi, jak Jerry

Z daleka od szarej maści, plebsem nie być skażony

Nie opuszczając swej zony, nie jeden zbyt przerażony

Spotka biedaka, to draka, ile sił w płucach on dmucha

Ten gwizdek ogłasza alarm, biedak już martwy jak 2Pac

Odpukać, nie chcę podziałów, biedni-bogaci, gdzie jedność?

Jak miałby wyglądać dialog, masz w gębie język, czy drewno?

Płaszczyzną porozumienia, dać pracę biednym w hacjendach

Pomoc domowa potrzebna, lecz musi być odpowiednia


[Refren: Glaca]

Znam miejsca zapomniane przez ludzi i Boga

Ulicami płyną łzy, krew i trwoga

Nie ma jutra, nie ma Boga, nie ma nic

Tylko słowa prawdy i wyważone drzwi


[Zwrotka 2: Peja]

Czym jest ten luksus w stosunku do potrzeb pierwszego rzędu?

Chcesz dostać kwadrat z urzędu, "zapomnij" - słyszysz w okienku

Czym jest to siku w kibelku na półpięterku, czym bieda?

Czym wielki taras z ogrodem, na tych strzeżonych osiedlach?

Tu, gdzie urzędnik państwowy pozadłużanych wysiedla

Eksmisje z pierwszym dniem wiosny, zagrają biedzie na nerwach

Co drugi żebrak to dramat, ja pytam się co za kara?

Premierze, co odpierdalasz? Dzieciaki grzeją w pieczarach

Niejeden rządowy palant rozmyśla o naszych losach

I VAT podnoszą raz po raz, by finansować Ci socjal

Poznaj kolosa co z gliny ma giry, a chce tu rządzić

Przestań się mądrzyć, bo byli od Ciebie mądrzejsi - gorsi

Do celu dążyć, nie błądzić poprzez krytykę systemu

Dajemy upust ciśnieniu i społecznemu wkurwieniu

Przekłuwam balon z nadmiarem rozczarowania, z Poznania

Bo tu, gdzie żyje rząd działa na naszą niekorzyść, hałas


[Refren: Glaca]

Znam miejsca zapomniane przez ludzi i Boga

Ulicami płyną łzy, krew i trwoga

Nie ma jutra, nie ma Boga, nie ma nic

Tylko słowa prawdy i wyważone drzwi


[Zwrotka 3: Glaca]

Na krawędzi ból

Mój umysł napięty, jak sznur

Głowa bije w mur

Upadam i jestem z każdym upadkiem silniejszy

Wszystkie slumsy świata są, jak ołtarz najświętszy

Na nim rodzi się i umiera życie

Na nim płoną ulice o świcie

Na nim stanę z pięścią w górze

Godność - jeszcze raz powtórzę

Znam miejsca..

Znam miejsca..

Zona..

Znam miejsca, gdzie ulice płoną o świcie

Znam miejsca, gdzie dzieci zabierają życie

Znam miejsca, gdzie demony wojny tańczą

Miejsca, gdzie jesteś tylko żywą tarczą

Tylko żywą tarczą

Tylko żywą tarczą


[Outro: Glaca]

Znam miejsca zapomniane przez ludzi i Boga

Ulicami płyną łzy, krew i trwoga

Nie ma jutra, nie ma Boga, nie ma nic

Tylko słowa prawdy i wyważone drzwi

Obok śpi ona, piękna i zmęczona

Mówi coś przez sen i po cichu kona

To jej wiersz o wolności, połamane skrzydła

Pieśń o godności, piękna i niewinna


[Tekst i adnotacje na Rap Genius Polska]