Żeby Polska

By Slums Attack

On CNO2

Released on September 14, 2012

Thumbnail

[Zwrotka 1]

Wypijasz klina jak co dzień, poranny czas do roboty

Nie masz ochoty, masz poty, nie masz zdrowia i floty

Tak, jak po ciosach Gołoty, jak Riddick powstajesz z wyra

Wykańcza balet i tyra, o domu wciąż zapominasz

Jeszcze się schylasz po grosze, które funduje zakład

Mija szesnasta, po flaszce, śniadaniowych kanapkach

To żadna frajda, choć standard a duże siano to skiba

Choć grozi pajda, rozkminiasz, zapalasz na fajrant ćmika

Jaka logika na świecie tak zwykłym, że chce się rzygać?

Czy sam wybrałeś to życie, nic nie zmieniając? Zapytam

Choć nie oceniam, opiszę, co widzę, dziś zbierasz manto

W domu ze starą masz hardcore, trutni bez szkoły stadko

Takim wypadkom zapobiec, i trudno ty chciałeś łatwo

Bezmyślnie pędzić przez życie, znana Ci powtarzalność

Na życie wilczy apetyt, ale pracować niestety

Nie chce, bo priorytety przyziemne, najlepiej niebyt

Ale kotlety, kokosy, wynosy i siana stosy

To się należy, bo dosyć, robiłeś by tego dożyć

Weź lepiej pomyśl dlaczego inni tyrają po nocach

Wkurwia sąsiad, co zadbał o własny biznes, miał nosa

Najlepiej kosa z tym, który zamiast pierdolić bzdury

Liznął języków, kultury i chciał zdobywać tytuły

Widzisz, że lepiej żyje, myślisz, że ukradł, bo skąd ma?

Skoro ty wciąż harujesz, nie masz tego pieniążka

Myślę, iż można by było zapobiec tej katastrofie

Chciał być na topie ignorant, co za nic ma ekonomię

Wydawać więcej niż możesz zarobić, to już przesada

Nie chciałeś kwalifikacji podnosić, teraz wypadasz

A rynek pracy jest chłonny, wydusi Cię jak cytrynę

Podbijesz im statystykę, odstawią Cię na bocznicę


[Refren]

Żeby Polska była Polską, byś szanował hymn i godło

Nie wystarczy tylko gadać, pytać - "Co z tą Polską?"

Dbać o czubek swego nosa, gardzić non-stop

Żeby Polska była Polską, by każdemu się tu wiodło

Każdy chciałby jak najlepiej dla ojczyzny nic nie robiąc

Zderzyć się z rzeczywistością nie jest łatwo, każdy pod prąd


[Zwrotka 2]

Twoje cierpienie, się zdaje jest najważniejsze, nie czaję

Zobacz na innych kalekich, bezdomnych, samotnych, znajesz?

Czy rozpoznajesz cierpienie ludzi na świecie? Włącz TV

Odechce Ci się biadolić, wojny, choroby, konflikty

Gwałty i rzezie, kroniki, raporty z bitew, powodzie

Ludzie na głodzie konają, pluje na nich przechodzień

Trzęsienia ziemi, tsunami, nie pierdol mi o depresji

Ulegasz presji i cierpisz, zadbaj o prestiż, zwyciężysz

Ty konsekwencji ponosić nie chciałeś, jesteś dorosły

A konsekwencje, ziomeczku, w życiu trzeba ponosić

Wciąż ma dolinę, rozpacza, pionu nie trzyma, bez kasy

Poszukasz drogi na skróty? Wpadniesz znów w tarapaty

W życiu psubraty i hieny, co za lojalność chcą czeków

Co siedzi w drugim człowieku? Ziomek, lepiej nic nie mów

Weź kredyt, potem go zawieś, nie masz na jego spłatę?

Nie wezmę kasy od banku, jeśli wiem, że nie spłacę

Tak trudno zarobić papier, tak łatwo wydać, posłuchaj

Kołujesz kasę na ratę, bo krucho i toniesz w długach

Kwadrat i fura na raty, pożyczone pieniądze

Myślałeś, że będzie dobrze jako niewolnik? No skądże

I gotów zabić, jak sądzę, by wizję życia zachować

Przepękać na cudzy koszt, tak żyje dzisiejszy Polak


[Refren]

Żeby Polska była Polską, byś szanował hymn i godło

Nie wystarczy tylko gadać, pytać - "Co z tą Polską?"

Dbać o czubek swego nosa, gardzić non-stop

Żeby Polska była Polską, by każdemu się tu wiodło

Każdy chciałby jak najlepiej dla ojczyzny nic nie robiąc

Zderzyć się z rzeczywistością nie jest łatwo, każdy pod prąd

Tekst - Rap Genius Polska