Released on March 7, 1999

Thumbnail

[Zwrotka 1: Peja]

Projekt solowy Slums Attack czas odnowy

Nigdy przemijania, taktycznego wycofania

WLZT – kto to wie, ktokolwiek wie

FKPT mego rymu masa chce

Czy chcesz tego, czy nie, grono ludzi słucha mnie

Nigdy innego, wiesz, kochają mnie

To nie próba mikrofonu ani kwestia sezonu

Oczekujesz mego zgonu gdzieś w domu po kryjomu

Nie potrafisz zrozumieć moich słów i mego tonu

Nie mam mocy atomu ani wielkiej siły gromu

Ale powiem tobie jedno, stary wyga w samo sedno

Nie pierwszoroczniak na poziomie słabo-średnio

Tylko jedno uderzenie decyduje w dużej mierze

W pojedynku o wygraną, więc uważaj, gdy uderzę

Do trzech razy sztuka, więc po trzecie czas zapukać

Po demówce codzienności pogruchotane twoje kości

Już na dobre czas zagościć w odsłonie numer 3

Co, nie lubisz tych produkcji? Słuchasz tego, jesteś zły

(Ofermo jedna, durniu...)

(To nieładnie wyzywać) (Dobra, dobra...)

(Ja też mógłbym na ciebie wygadywać, a tego nie robię)


[Refren: Peja]

Wytyczne Liryczne Założenia Taktyczne

Faktyczne Komiczne Przestrogi Tematyczne

Wytyczne Liryczne Założenia Taktyczne

Faktyczne Komiczne Przestrogi Tematyczne


[Zwrotka 2: Peja]

Taki już jestem, patrzę na wszystko krytycznie

A kto nie? Patrzy każdy, kto chce, prawdy doszukuje się

W moich, twoim co nieznane intryguje

Fascynuje albo śmieszy; ignorujesz, swoje naprzód wyprowadzasz

Nawet myśli nie dopuścisz, że ktoś lepszy jest w te klocki

Żal ci dupę ściska, wyższej szkoły gadka czysta

Bo życiowa i uliczna; jesteś frajer, no to pryskaj

Znikaj, szans nie daję tobie wielkich

Zapnij pasy, zapnij szelki

Ciężka jazda jest na maska, tir morderca

Będzie kraksa; tolerancja – owszem, zdarza się posłuchać

I polubić jedną na dziesięć produkcji

A samokrytyki Sykuś ma najwięcej; styki – żadne

Oskarżenia przesadne, słowa dosadne

Układy bardzo ładne i stabilne

Do trzystu kilometrów zjawimy się w sile

Chcesz gangsta rapa w realnej oprawie

Przyjedź na WEST do światełka na zabawę, zabawę

Robić się nie chce, składam ręce w podzięce

Za to, że mogę, że robię jeszcze więcej

Że mogę komuś pomóc, chociaż jestem w udręce

Rozerwane moje serce przez trzy lata, może więcej

Obserwacji nie wakacji, z pewnością nie lustracji

Ten komentarz daje sumę mych spostrzeżeń

Czy mam rację? Nie rymuję jak Seamon nie nazywaj mnie ofermą

Ja Peja w samo sedno, to prawdziwe słowa, wiesz co?

Od dawna się przymierzam, w '99 rok wymierzam

Precyzyjne ciosy, atak z Lutą jak cios kosy

Krytycy pogubią włosy jak na "Misiu", wiesz film o czym

W tym nie ma abstrakcji, wytyczne bez rewelacji

Nie chcę wzbudzać, sensacji założenia pełne racji

Wschodnie czy Zachodnie żyje i z pewnością nie zgaśnie

To normalne są klimaty, na ulicy życie właśnie się zaczyna

O tej porze toczy się życie na dworze

Opowiadam, co się dzieje w nieciekawym kolorze

Świat przedstawiam, taki akurat jest dla nas i dla wszystkich

Którzy wiedzą, co się dzieje, zabić szarą rzeczywistość

Siwym dymem masz nadzieję; te odbicia

Chcesz coś z życia, wciąż pod prąd, nic do ukrycia

Ciągła pogoń za pieniądzem zmusza do ryzyka, i to nie show z nagrodami

Dla umysłu gimnastyka; ile trzeba się namęczyć, żeby mieć na wygody życia?

Na rozrywki i muzykę w TV debil męczy w weekend w rozjebanym disco party

[?] tańczą – żarty, wykreowane standardy

Wszystko to jest gówno warte! (Gówno warte...)

To wszystko przeminie, hip-hop żyć będzie wiecznie

Założenie i wytyczne nie przepadną, sami wiecie

(Sami wiecie, sami wiecie)


[Refren: Peja]

Wytyczne Liryczne Założenia Taktyczne

Faktyczne Komiczne Przestrogi Tematyczne

Wytyczne Liryczne Założenia Taktyczne

Faktyczne Komiczne Przestrogi Tematyczne