Released on May 22, 2000

Thumbnail

[Intro / Cuty / Scratche: DJ Decks]

Nie wyginiemy nigdy; dobrze wiesz, że nie masz racji

Geen, Flick Flack, Glon i Sykuś Syk Syk

Zjednoczony Poznań; Decks, Peja, PC Park

Tak my zmieniamy innym świat

Poznańskie granie na pierwszym planie

Chcesz czy nie, tak też zostanie

Tak ma być! Lutawhuiklik


[Zwrotka 1: Peja]

Sprawdź fascynację! Gdy skończę, przyznasz rację

Mam przy sobie oblanację, wjeżdżasz teraz w Luty stację

My cię odbieramy, posłuchaj, czy to zmiany

To Krumb Snatcha kruszy ściany, od zawsze tak biegamy

Szary krajobraz kochamy, kopii brak, ciągły trop kany

Listy pełne uwielbienia, niewiele to zmienia

0-603, mam ci coś do powiedzenia

Nie próbuj nas powielać, na nic twoje skojarzenia

Klika Luty nie Boot Camp, nie pasuje? Do widzenia!

Teraz trochę o sobie – małolat ma swobodę

I to w podwójnym znaczeniu, szacunek w pierwszym podejściu

Wiem coś o tym, bo to jest tu...

Nikt tu nie musi udawać, chcesz pytanie nam zadać?

My nie gwiazdy estrady, bujany nie odpierdalamy

Światło daję dla odmiany, a my rapów słuchamy

Mocne wielkopolskie chlamy, każdy kiepski już wyśmiany

Utwór na lato olany, hardcore w Poznaniu jest grany

Na ulicach uprawiany, wiem, na gorsze idą zmiany

Tego nie przeczytasz w prasie, tutaj żyje się inaczej

Orientuj się bracie, bo zostaniesz golas; płaczesz?

Nikt ci łez tu nie pokaże; kto pomoże, to przyjaciel

Przysługa za przysługę – ja tym samym się odznaczę

Każdy więcej chce od życia, byle czym się nie zachwycam

Ale doceniam wszystko, bieda biła mnie blisko

Mam full lekcji na przyszłość, ochłap może znaczyć wszystko

Analizowanie zdarzeń nieraz nie przychodzi łatwo

Jeden błąd i światło zgasło; na ulicy wciąż ciasno

To walka o wpływy, czarny mrok wypełnia miasto

Wychylam się, gdy warto, w obronie staję twardo

Twardość jest tu rzeczą ważną, żeby przetrwać walkę własną

W centrum zainteresowań na językach durnych gapiów

Stało się, no trudno, ja tu żyję i wiem jedno

W świetle reflektorów pewno opowiem niejedno

Na przekór gówniarskim tekstom supahardcore'owym MC'om

Co flowują gadkę błędną, bo gówno o życiu wiedzą

Ja widziałem już wiele, jeszcze dużo przede mną

Gibon Białoręki – bierz to! Bierz to, bierz to! (Bierz to)

Bierz to jak chcesz, atakował Peja Wesz

Teraz już wiesz, ja widziałem swoje też


[Refren]

I widziały swoje (Widziały swoje), widziały swoje

Zdegenerowane oczy moje, oczy twoje

I widziały swoje (Widziały swoje), widziały swoje

Zdegenerowane oczy moje, oczy twoje

I widziały swoje (Widziały swoje), widziały swoje

Zdegenerowane oczy moje, oczy twoje

I widziały swoje (Widziały swoje), widziały swoje

Zdegenerowane oczy moje, oczy twoje


[Zwrotka 2: Lamzaz]

Czy widziały swoje zdegenerowane oczy moje?

Widziały tylko albo aż tyle

Tyle o ile sięgam pamięcią w te chwile

Dawno przed Whuiluta stylem

Za młodu odkryłem, nie pierwszy zaznaczam

Chore istnienie koło zatacza, życie bije plaskacza

Jeden błąd, chwila nieuwagi wystarcza

By z gracza jak z myśliwego zwierzyną zostać

Jak tej sytuacji nagle sprostać

Trudno z tej pułapki się wydostać, mam na to sposób

Wspólna Luta, siedmiu osób, nieustanna walka z przeciwnością losu

Dzień za dniem, dzień za dniem

Podświadomości wojna trwa

Dobro przeciw siłom zła

Tak, ja wiem, żyje się ciężko

Tak ja staram się, by nie przypieczętować tego klęską

By z tej walki wyjść zwycięsko, do celu po trupach

Tu ukryta moja Luta, na siedem pysków skuta

Na zawsze hardcore nuta

(Anymaniakh)


[Zwrotka 3: Mientha]

Mefi Mientha, moja powieka na pół przymknięta

Bo to Any-Anymany-many reprezentant

Prawdziwe gówno tak jak THC'u zabójcza substancja

Nie myl pojęcia, każda luta coraz bardziej zabójcza

Poznańska nuta tworzy kompozycję

Ustaw się i przyjmij pozycję

Nadchodzi wściekle rozjebana ekipa, pojawia się i znika

Nie ma przeciwnika, to przecież Lutawhui produkcje

Dobrze wiesz, czego w Poznaniu się słucha

Slums Attack, Blaze, Anymaniakh, Luta


[Zwrotka 4: Medi Top Glon]

Ruszamy z Lutą do walki, więc przyjmuję mikrofon jak Gimli szykował topór i zbroję

Co siedmiu to nie dwoje, najważniejsze są w hardcore biznesie podboje

I to, żeby u swoich ludzi mieć dobrze i zmieścić się w tonie

By w końcu móc spokojnie odebrać laur i usiąść na zasłużonym tronie

Jak super szczur przeżyłem dwa lata, ale dalej swoich racji bronię

Chociaż wszystko wokoło w mieście złodziei i w kłamstwie tonie

A ja wszystko spokojnie obserwuję i od kany nie stronię

Bo u nas tak było i będzie, że lepkie paluchy na ulicy są wszędzie

Kiedy nagle w końcu wyjdzie, że to pułapka

I przykładowo kończysz w pierdlu albo na grabkach

Ale i tak dalej życie na wiksie, alko i pieprzonych strzykawkach

A wzrok koncentrujesz na demonicznych kotach wariatkach

Dlatego czasem na widoku człowiek stary, że ciebie to nie cieszy

Chociaż wszędzie gdzie się pojawiamy i tak nigdy nie jest jasno od fleszy

A my dalej wymuszamy pierwszeństwo jak na brykach pieszy

Oczy widziały upadki i wzloty bajeczne jak bat w życiu pierwszy

Ekipa cały czas kreuje i pod wpływem uliczno rymo-wierszy


[Refren]

I widziały swoje (Widziały swoje), widziały swoje

Zdegenerowane oczy moje, oczy twoje

I widziały swoje (Widziały swoje), widziały swoje

Zdegenerowane oczy moje, oczy twoje

I widziały swoje (Widziały swoje), widziały swoje

Zdegenerowane oczy moje, oczy twoje

I widziały swoje (Widziały swoje), widziały swoje

Zdegenerowane oczy moje, oczy twoje


[Zwrotka 5: Senne Oko]

Tak, Południowe Centrum Park, tylu ludzi

Milenium Drug Squad tyle lat, Any rozjebany świat

Co miało przetrwać, przetrwało

WREksa trzy paluchy oznaczały i nadal oznacza

Tak ma być, tak już będzie; czerwone maniakalne oczy

Nowy Stuff siedzi głęboko pod gruntem i nie daje się zaskoczyć

Razem możemy wszystko przeskoczyć

Kto ocali, kto zaskoczy? Zdegenerowane oczy moje, oczy Twoje


[Przejście / Cuty]

O! Mamy do czynienia z zawodnikiem nowym


[Zwrotka 6: Wiśniowy]

Zdegenerowane oczy moje widziały swoje

Nie list przeboje tylko zielone naboje

I podziemne granie moje, twoje mózgu zwoje

Oto zdanie moje, poparcie spore

Wilson Park Reprezentant, drażnić przestań nas; PC Park, SLU Gang

Znasz to, słuchaj to, pamiętaj to, zrozum, to nie żadne zło

Tylko naszego życia tło; raz, dwa, trzy i znowu my

Lutawhuiklik i ja – każdy tu to zna

Rap gra, nie podwinięta nogawka tylko prawdziwa gadka

Wolnomikrofonowa [?] gadka, wujka rad dobrych sto

Poznaj, to jest to, gdy na scenie słów objawienie

Jak nieba ciężkie zachmurzenie

Albo słońca zaćmienie, poczuj to

Totalne rozluźnienie

W przyszłość spojrzenie i otrzeźwienie

Zdziwienie, zdziwienie...


[Refren]

I widziały swoje (Widziały swoje), widziały swoje

Zdegenerowane oczy moje, oczy twoje

I widziały swoje (Widziały swoje), widziały swoje

Zdegenerowane oczy moje, oczy twoje

I widziały swoje (Widziały swoje), widziały swoje

Zdegenerowane oczy moje, oczy twoje

I widziały swoje (Widziały swoje), widziały swoje

Zdegenerowane oczy moje, oczy twoje