Released on February 7, 2005

Thumbnail

[Refren: Glaca]

Wciąż mam tę siłę na zmagania z dniem codziennym

Wciąż mam tę siłę na zmagania z dniem codziennym

Wciąż mam tę siłę na zmagania z dniem codziennym

Wciąż mam tę siłę na zmagania z dniem codziennym


[Zwrotka 1: Peja & Glaca]

A ja wciąż się zadaję z tymi samymi ludźmi

Wciąż skurwysynom nie pozostaję dłużny!

Wciąż pragnę szczęścia, dążę do bycia lepszym

Dla ludzi być ludzkim, resztę frajerstwa pieprzyć!

Wciąż tutaj jestem, związany z osiedlem

Statystyczny cham, który działa przebiegle!

Wciąż taki sam na krzywdę ludzką wyczulony

Dla kurestwa obojętny, obowiązkiem przytłoczony!

Wciąż brak sodówy, bo sukcesy są złudne

Wciąż to samo życie, choć już nie takie smutne!

Wciąż nowe kłótnie, o swoje trza się upomnieć

Chciałbym więcej miłości, ale czas jest na wojnę!

Wciąż niespokojne myśli, wciąż wiele zawiści

Wciąż ludzie, którzy chcą czerpać tylko korzyści!

Wciąż wierzę, że się ziści marzenie żyć w spokoju

Wciąż sporo gnoju, na ulicach rozbojów!

Wciąż szanowany przez tych, co byli zawsze

Wciąż dla nich piszę, nagrywam, bo to ważne!

Wciąż te same przyjaźnie i miejsca, w których bywam

Wciąż jestem Rychu Peja, tak się nazywam!

Wciąż przywiązany do miejsc z lat młodzieńczych

Wciąż mam prawdziwe teksty, wciąż kocham pisać wersy!

Wciąż z ambicjami, na półśrodki nie stawiam

Wciąż jestem swój, chociaż więcej zarabiam!

Wciąż Was namawiam do zmian na lepsze, wyjdzie!

Wciąż jak Wy błądzę, upadam, ludzi krzywdzę!

Wciąż mam swą listę ulubionych longplei

Wciąż możesz słuchać do bólu rapu Peji!

Wciąż bez układów, kompromisom mówię wyjazd!

Wciąż walczę fair, nawet gdy los nie sprzyja!

I wciąż przepita szyja, nawet jeśli trunek droższy

Wciąż pełen obaw, że sytuacja się pogorszy!

Wciąż bezustannie, nie zaspakajam swych pragnień

Wciąż jestem tego świadom jak łatwo skończyć na dnie!

Wciąż okłamuję bliskich, w sklepach w detalu kradnę

Wciąż przeklinam życie, które często bywa bagnem!


[Refren]

Wciąż niebezpieczny dla wrogów odwiecznych

Wciąż niezbyt grzeczny dla wrogów odwiecznych

Przez ludzi kochany, ja za to Wam wdzięczny

Wciąż napierdalam o sprawach społecznych

Wciąż niebezpieczny dla wrogów odwiecznych

Wciąż niezbyt grzeczny dla wrogów odwiecznych

Przez ludzi kochany, ja za to Wam wdzięczny

Wciąż napierdalam o sprawach społecznych


[Zwrotka 2: Peja & Glaca]

Wciąż mam tę siłę na zmagania z dniem codziennym

Wciąż bardziej kozak niż tchórz, warto być dzielnym!

Wciąż wyjebane na banały i podpuchy

Wciąż dobre nuty, dla salonów sygnał głuchy!

Wciąż godne życie, nie straciłem wyobraźni

Wciąż bardziej zły, często rozdwojenie jaźni!

Wciąż nadal poważny, albo raczej posępny

Wciąż jestem z Tobą, wciąż jestem bezdzietny!

Wciąż bardziej skurwiel niż ministrant, tak sądzę

Wciąż nadal walczę, żyję, zarabiam pieniądze!

Wciąż na zmiany liczę, choć wysoko zaszedłem

Wciąż pamiętam przeszłość i wspominam życie biedne!

Wciąż jak Ty więdnę i bez uczucia zdycham

Wciąż będę z Kaczym dzwonił do Krzycha

Wciąż pod sklepami lipa, tylko ja się wyróżniam

Wciąż nie mam wózka, nadal grozi mi puszka!

Wciąż spore chęci by zapisać nowy zeszyt

Wciąż scena kręci, wciąż rap nie dla dzieci!

Wciąż jakoś leci, wciąż wynajmuję studio

Tak jak mieszkanie, w którym rzadko jest nudno

Wciąż to samo gówno, kocham tego epicentrum

Wczoraj, dziś i jutro nadal wciąż, bez patentu!


[Refren: Glaca]

Wciąż mam tę siłę na zmagania z niecodziennym

Wciąż mam tę siłę na zmagania z niecodziennym

Wciąż mam tę siłę na zmagania z niecodziennym

Wciąż mam tę siłę na zmagania z niecodziennym


[Outro: Peja]

Wczoraj dziś i jutro, nadal, wciąż bez patentu

Wczoraj dziś i jutro, nadal, wciąż bez patentu

Wczoraj dziś i jutro, nadal, wciąż bez patentu