Released on October 20, 2006

Thumbnail

[Zwrotka 1]

Uliczna sława, która dumą mnie napawa

Od ludzi brawa, ich uściśnięta graba

Życiowa zaprawa, która trwała całe lata

Niejednego brata spotkałem w tych klimatach

Niejednego brona, jabola i batata

Niejednego drina wychlał Rych, gdy latał

Szukając sposobności, by żyć godnie, się nie złościć!

By pierdolić słabości, użalanie się nad losem

Los człowieczy, herosem byłem wtedy w okolicy

Jak wszyscy nędznicy, nikt tu nie szukał przyczyn!

Czemu my? Czemu za nas innym wstyd?

Taki jeżycki byt, wciąż kredyt, potrzeby

Kroki ostrożne, żeby nie zaliczyć gleby

Innym razem szybkie susy, niczym strzała z kuszy

To przypał, czas ruszyć przed siebie (Walka o życie!)

Tu jest wojna jak Belfast albo bomby w Madrycie

Modląc się o lepsze życie, bycie lepszym człowiekiem

Dorastałem, a z wiekiem rozwinąłem swój fach

Czy to talent, czy traf? Jeden mach, pod bramą rap

Jest klawo, klawo, skurwysyny biję brawo

Chcę to robić, to dla was i dla własnej świadomości

Że czuję się potrzebny, przyjmij to do wiadomości!

Nasz start od zera, początki bywają trudne

997 (Niech psa chowają w trumnie!)

Wciąż dumnie, nie durnie, w bandanach, obskurnie

Po bramach znów skurwiel na kartce tekst notuje

Wszyscy to chuje, jeśli nie słuchają rapu

Inaczej niż dzisiaj, wczoraj nie było łatwo


[Refren]

Niech oficjalne media biją non stop kurwom brawo

A ja będę się cieszył nadal swą uliczną sławą

Uliczna sława, która dumą mnie napawa!

Od ludzi brawa, ich uściśnięta graba!

Uliczna sława, która dumą mnie napawa!

Uliczna sława, tak! Uliczna sława!

Uliczna sława, która dumą mnie napawa!

Od ludzi brawa, ich uściśnięta graba!

Uliczna sława, która dumą mnie napawa!

Uliczna sława, tak! Uliczna sława!


[Przerwa]

(Uliczna sława, która dumą mnie napawa!

Uliczna sława, tak! Uliczna sława!

Uliczna sława, która dumą mnie napawa!

Uliczna sława, tak! Uliczna sława!)


[Zwrotka 2]

Dziś to teraźniejszość, raperów jest tu większość

Znaczna część to pozerstwo brak finezji (Talentu!)

Z manierą konfidentów obgadują za plecami

Zamiast konsekwentnie się odznaczyć wynikami

Nagradza je ulica – to ludzie z krwi i kości

A nie hołota z branży (To nagroda publiczności!)

Prawdziwa, nie od święta w chuju mam konsumenta

Masowego odbiorcę – dla nich ta puenta

Nie popełnię błędu, śpię spokojnie, patrzę w lustro

Ludzie nie chichoczą na mój widok, choć ochoczo

Podbijają, by zagaić; nikt z was mnie nie obraził

Żaden z was mnie nie zranił, bez sensu za mną łaził

I to jest dla mnie sygnał, że się nie należy wstydzić

Za własne poczynania siebie samego brzydzić

Szczerość w naszym klubie? To lubię, klubowicze!

Jest impra – krzyczę: SLU ponad życie!

Już do końca tak będzie, z nami poryte dekle

Wykolejone asy, kanalie przebiegłe

Bez was to wszystko jest pozbawione sensu

Nie chcemy fejmu, masowego protestu

Chcę logicznego tekstu z muzyką kontekstu

Masy nowych wersów w formie manifestu

Na osiedlu co krok, prawie co drugi blok

Nadaje nasze tracki, to miłe, chłopaki

Dzięki za wsparcie, pierdol radiowe stacje

Co kreują uparcie tandetę, którą w żartach

Zanucisz z kumplami i wtedy będzie śmiesznie

Syf na chujowych bitach, ta – zwyczajne brednie

A więc jebać tę komedię, my dla ulic odwiecznie

Dla prawdziwych ludzi, bo tutaj nasze miejsce

To nasza muzyka, co wypełnia ludzkie serce

Dla ulic odwiecznie, bo tutaj nasze miejsce!


[Refren]

Niech oficjalne media biją non stop kurwom brawo

A ja będę się cieszył nadal swą uliczną sławą

Uliczna sława, która dumą mnie napawa!

Od ludzi brawa, ich uściśnięta graba!

Uliczna sława, która dumą mnie napawa!

Uliczna sława, tak! Uliczna sława!

Uliczna sława, która dumą mnie napawa!

Od ludzi brawa, ich uściśnięta graba!

Uliczna sława, która dumą mnie napawa!

Uliczna sława, tak! Uliczna sława!