Released on October 20, 2006

Thumbnail

[Zwrotka 1]

Mój rap pełen sprzeczności, bo filozof ze mnie żaden

Gram ten rap, nie szukam zadym, a co idzie za tym?

Ja przedstawiam ten świat taki, jakim go widzę

Nierzadko to, co fałsz jest tym, czym się brzydzę

Zdarza się zbłądzić, upaść zbyt nisko

Być tylko hedonistą (Na ten temat to wszystko)

Z Tobą być blisko, nigdy już Cię nie zawieźć

Nie skłamać, nie krzyczeć – to wszystko, czego pragnę

Nie chcę bycia diabłem, nie chce by życie bagnem

Było, wszystko nagle się zmieniło na gorsze

Zrozum mnie proszę, ja też wiele zniosę

Wiem, co to mieć źle, nie rozmienić się na grosze

Znów chcę być blisko, przepraszam za wszystko

Nie będę się tłumaczył, że to przez trudne dzieciństwo

Z ludźmi być blisko, bliżej niż kiedykolwiek

Nie mówić, że Cię kocham, gdy jest to nieistotne

Lub nieszczere (Nieprawdziwe) – to by było skurwysyństwo

Tak wprowadzić Cię w błąd, na ten temat to wszystko

Mówią: jestem artystą, wcześniej też tak mówiłem

Lecz jestem zwykły chłopak, który ma jeszcze te siłę

Który chcę mieć rodzinę, pomimo że skrzywdził bliskich

Może najbliższych, ten temat przemilczmy

Dziś bilet wilczy w biznesie to wystarczy

Ten, co wraca na tarczy, ten, co najczęściej warczy

Który wciąż walczy, brak tu gloryfikacji

Ile można nawijać, że w tym czuję się ważny?

Na ten temat wystarczy, bo to temat mniej ważny

Każdy temat poważny; nawet gdy krok nierozważny

To zamieniam go w tekst, taki Rychu już jest

I dokończę ten wers twierdząc, że nie the best

Ale też znośnie jest, byle nie dragi, sex

Bo tu rap pierwszy jest i nie kichą ten tekst!


[Refren]

Temat za tematem, rap, nawijam to wszystko

Chcę, by mi wyszło, byś nie nazwał tego kiszką

Już nie jestem artystą, jestem swojak swej eksy

Dla wszystkich Was te wersy, by w niepamięć nie odeszły!

Temat za tematem, rap, nawijam to wszystko

Chcę, by mi wyszło, byś nie nazwał tego kiszką

Już nie jestem artystą, jestem swojak swej eksy

Dla wszystkich Was te wersy, by w niepamięć nie odeszły!


[Zwrotka 2]

Czas się zastanowić nad przyszłością, lecz po co?

Myśli we łbie się plączą, do planów przejść ochoczo?

Czy wyjdzie coś z tego? Strach zapytać (Wiem, że wyjdzie!)

Mieć w sobie optymistę, masz go też? Niech plany wszystkie

Wypalą, niech się spełni sen, wszelkie marzenia

Żeby swój świat pozmieniać, czasem niewiele trzeba!

Kroki rozważne, nie jak te w odmiennych trakach

Które zapisałem w stylu hardcore motherfucka!

Dadzą gwarancję, pewność siebie i rację

Konsekwencje nie są złe, gdy czyny są odważne

Chcę zachować spokój (Czas podjętych decyzji)

Nie jak wariaci wszyscy się kierować emocjami

Lecz to nie takie proste – opanować emocje

Emocje są złe, skutki tego żałosne

Wiele wyniosłem, gdy most palił się pode mną

Czy to był ostatni? Tego nie wiem na pewno!

Stabilizacja – to zbyt wielu przerasta

Mobilizacja do działań, nigdy basta!

Tę płytę nastaw, w tym jest mnóstwo szaleństwa

Są bezeceństwa, ale jest też ta kwestia

Ta, której słuchasz, właśnie teraz i tutaj

Trochę moralizatorstwa nie hardcore’owa nuta

I gdy wracasz z buta, masz świadomość porażki

To na ten koncept wpadnij, ziom od nowa zacznij!

Wiem, łatwo mi mówić, uwierz, nie miałem łatwo

Zbierzesz swe plony, tylko wpierw zasadź ziarno

Wiedz, to nie bzdury, a więc głowa do góry

Skrusz wszystkie mury, za nimi znajdziesz świat, który

Se wymarzyłeś, swoje przeżyłeś

Znajdź w sobie siłę, walcz o każdy przywilej!


[Refren]

Temat za tematem, rap, nawijam to wszystko

Chcę, by mi wyszło, byś nie nazwał tego kiszką

Już nie jestem artystą, jestem swojak swej eksy

Dla wszystkich Was te wersy, by w niepamięć nie odeszły!

Temat za tematem, rap, nawijam to wszystko

Chcę, by mi wyszło, byś nie nazwał tego kiszką

Już nie jestem artystą, jestem swojak swej eksy

Dla wszystkich Was te wersy, by w niepamięć nie odeszły!


[Outro / Scratche: DJ. Zel]