Released on February 7, 2005

Thumbnail

[Zwrotka 1]

Zachodnia Część Polski, grubo po 17:00

Dziś związany z mym miastem, rozmyślania nad relaksem

By wszystkie sprawy poważne na bok odstawić można

I nie bawić się po kosztach, tylko VIPem jak Lacosta

By unosił się dookoła brudny zapach pieniądza

Jak na gangsterskich filmach, ten przepych, dobry Dilmah

W głośnikach Tic Stillma, zabawa - sprawa pilna

Czy ekscesy przy Hennessy, czarna łycha czy Jim Beam

Nie Readhead Kingpin, tylko rozmarzony Rychu

Wytrawny płyn w kielichu, gruda na stoliku

By zapomnieć o odwyku, abstynencja niewskazana!

By baunsowców na kolana zwalić ceną szampana

W którym kąpią się lolity, które tańczą pod te bity

By obalić wszystkie mity, to pora licytacji

Ceny ciuchów, wakacji, robię przerzut do Francji

W nowej kolekcji Kangola i to nie od sponsora

Rychu wybecalował i to wyobraźnia chora

Podpowiada ceny, dolar, mocne euro, to nie szkodzi!

Przecież jesteśmy młodzi, dziś apetyt mam straszny

Za dwa tysiące sikor? Zbyt tani! Przecież znasz mnie!

Jak lans przez duże „L”, no to kurwa na poważnie!

Niejednego tym rozdrażnię, który chciał mieć to na zawsze

A na razie to wyraźnie w atrapach śmiga wariat

Bo dla niego szczyt lans - druga liga kawiarnia!

Za osiem koła garniak? Jakoś mogę się pokazać

Spróbować ton nadać, przecież Rychu, to gwiazda!

Na niego leci każda, zobacz co ma na palcach!

Na kciukach odciski od liczenia kapusty

7 lat tłustych, nowa era rozpusty

Osaczony przez biusty, czyhające na upusty

Po chirurgicznej korekcji, chcą wywołać stan erekcji

Na korzyść protekcji, taki dodatek do pensji!

Wsiadam do taryfy i spisuję nowe wersy

Moc monety i presji, czy pożarła mnie pycha?

Wiele sugestii chcesz zapytaj Rycha!

Pe pamięta jak było, bez sukcesów wianuszka

W niełatwej drodze do nich, bez maminego garnuszka

Póki co nie grozi puszka, mogę dziś się nawalić

Tym sukcesem upić, stać mnie, się chwalić!

Czy wypada mi tak żyć? Nigdy taki nie byłem

Wiem, ile przeżyłem, to demonstracja siły

Na siłę, zaślepiony, oślepiłem, oślepiły

Materialne triki, których ja nie nazwę blefem

Mógłbym tak żyć, z życia zrobić uciechę!

Odbić od ziomali, którzy na ulicy z Lechem

Z nowym na sumieniu grzechem, w poszukiwaniu szczęścia

Żyją codziennością, ja nie zmienię się w księcia!

Rychu Ochódzki, pierdolę lans i nadęcia!

Prawdziwy R-A-P, ten lans mnie nie nakręca!

(Prawdziwy R-A-P, ten lans mnie nie nakręca)

Rychu Ochódzki, pierdolę lans i nadęcia!


[Outro]

Robię lans ziom, robię lans ziom

Robię lans ziom, robię lans

Robię lans ziom, robię lans ziom

Robię lans ziom, robię lans