Released on March 7, 1999

Thumbnail

[Intro / Scratche: DJ Decks]

I jeszcze raz


[Zwrotka 1: Peja]

Prawdziwe czy nie? Bo nie każdy to wie

Opowiem więc historię, która tak nazywa się

Od czasów niepamiętnych byłem wszystkim pochłonięty

Rytmiczne gadulstwo, czułem się jak wniebowzięty

Wielkoformatowa sprawa a nie gówniane gadżety

Szablonowe postacie, sami dobrze to znacie

Dla jednego utworu oddać dużo byłem gotów

Macie więc tu wszystko, czego byłem bardzo blisko

Wartościowe ideały przysłaniały w życiu wszystko

Zakręcony cały, nie przyjmowałem chały

Zamiast Boga był Chuck D i jego skład cały

Mając kilkanaście lat wchodziłem w rapowy świat

Mały, zielony szczyl poznał mocny hardcore styl

Szybko wyłapałem z eteru kilka z bitem chwil

Nigdy nie zapomnę, jakie to dla mnie było ważne

Przez większość niezrozumiały, słuchaj uważnie

Yo! Bum Rush The Show, wtedy tak to właśnie szło

Przegrywanie na jamniku cały nowojorski show

Krush Groove [?]

To nie było kina akcji tylko hip-hopowy gejzer

Chłopaki z Beastie Boys nagrałbym o mały włos

Wideoteka '87 weszli z bitem – mocny cios

Wymierzony prosto w nos; nie zasypiaj na Brooklynie

Przesądzony był mój los, pierwsza czapka baseballowa

Założona na skos! ...łańcuch z Volkswagenem

Ludzie na ulicach przyjmowali to ze śmiechem

Jakbym był jakimś pojebem; niczym się nie przejmowałem

Trawiłem mocno message i Bambaaty całą sprawę

"Planet Rock", cały oldschoolowy show

Uwielbienie dla fanboysów, taki był ten pierwszy rok

Pierwszy krok, pierwszy rok, pierwszy krok, pierwszy rok


[Refren: Peja]

Prawdziwe czy nie? Bo nie każdy to wie

Możesz wierzyć lub nie; jeśli wierzysz – dowiesz się

Prawdziwe czy nie? Tego nie dowiesz się

Możesz wierzyć lub nie; jeśli wierzysz – dowiesz się

Prawdziwe czy nie? Bo nie każdy to wie

Możesz wierzyć lub nie; jeśli wierzysz – dowiesz się

Prawdziwe czy nie? Tego nie dowiesz się

Możesz wierzyć lub nie; jeśli wierzysz – dowiesz się


[Zwrotka 2: Peja]

Składanki na piratach miały tutaj sporą wartość

Kilkunastu wykonawców tworzy zajebistą całość

Ryczeć się chciało, zbyt dużo się nie miało

Informacje z talerza, jakże wiele tam się działo

Klipy z satelity, "Yo! Raps" daje nowe płyty

Nie żadne hity, undergroundowa sprawa

Zobaczyłem De La Soul w telewizji u sąsiada

Potem poszło z górki, nowe nazwy, nowe twarze

Czarna magia na Technicsach i na murach jeszcze bardziej

"Apollo" Kida Capri, "As Nasty" 2 Live Crew

Afera z Martinezem, który bluzgiem dostał w dziub

"Buddy", "Humpty Dance" i Mix-A-Lota "Beepers"

Wszystko to kręciło zajebistą zadymę

Jak Eric B z Rakimem swoim oryginalnym stylem

Albo Kool G Rap i Polo, "Killer Kuts" niektórzy wolą

Zadowolą się tym wszyscy, to był fakt oczywisty

Zdobycie nowej taśmy, która okupuje listy

To wysiłek rzeczywisty, ale efekt fantastyczny

Gdy włączyłem "Strictly Business", nie potrzebowałem iskry

Ani żadnego impulsu w stylu pokazania biustu

Tylko ja i ta muzyka, to, co czułem, w to nie wnikaj

Mocne basy z głośnika wciąż od nowa mnie zatyka

Nowa fala doświadczeń lepsza niż metafizyka


[Refren: Peja]

Prawdziwe czy nie? Bo nie każdy to wie

Możesz wierzyć lub nie; jeśli wierzysz – dowiesz się

Prawdziwe czy nie? Tego nie dowiesz się

Prawdziwe czy nie? Bo nie każdy to wie

Możesz wierzyć lub nie; jeśli wierzysz – dowiesz się

Prawdziwe czy nie? Tego nie dowiesz się

Prawdziwe czy nie? Bo nie każdy to wie

Możesz wierzyć lub nie; jeśli wierzysz – dowiesz się

Prawdziwe czy nie? Tego nie dowiesz się


[Zwrotka 3: Peja]

Prawdziwe czy nie? Bo nie każdy to wie

Świeży powiew nowej fali, '93 – na topie Cali

Funkujące melodyjki, "Chronic", "Doggystyle" zyskali

Całą masę zwolenników; czas platynowych wyników

Kontrowersji, spornych kwestii, groźnych min, tyle agresji

CMW, Spice 1, Tupac pośród ofiar, ran

"Hustla, Playa" – słowa obce znaczą wiele

Ciągły raport z pola walki, narkotyki, dziwki, klamki

A na wschodnim wybrzeżu czarny księżyc w swym pacierzu

Nowy Gang Starr, debiut Nasa, nocny włóczęga powraca

Pełna klasa, nie ma fikcji, czarnej owcy, świat znów czysty

No i stres. Jaki stres? Organizer, sam wiesz

[?], Jeru, Fat Joe, Lord Finesse, KRS-One

Wszystko to złapałem sam

Mało CD, dużo szumu, czasy imprez, dziwów, cudów

[?] w bólu, alkohol kradł sporo rozumu

Dzikie balety u Ważki, znaczy Zbycha, mego braszki

Czasy mojej osiemnastki, freestyle dawał swe pierwiastki

Na Warrenie Rajmund zakwitł, brzmieniem Kali się załatwił

Cały Compton skompletował, [?] tak go już wychował

Ja nic na to nie poradzę, innych rzeczy słuchać każę

Czasem proszę lub zachęcam, przyjacielska rada z serca

On ma rozum i swe racje, już odebrał Three 6 Mafię

Nieraz dobrze się z nim gada, nieraz skumać nie potrafię

I pierdolę, ciągle [?] wciąż upycham starą szkołę

A efekty są takie, że nagrywam Muddy Waters

Tak by można opowiadać – co się dzieje, jak zabawa

Spróbuj zbadać, czy to moje, czy sąsiada doznania

Poodsłaniam tylko tyle, jeszcze bardzo małą chwilę

Z tego co się ze mną działo przez tych długich lat o ile? Haha


[Refren: Peja]

Prawdziwe czy nie? Bo nie każdy to wie

Możesz wierzyć lub nie; jeśli wierzysz – dowiesz się

Prawdziwe czy nie? Tego nie dowiesz się

Prawdziwe czy nie? Bo nie każdy to wie

Możesz wierzyć lub nie; jeśli wierzysz – dowiesz się

Prawdziwe czy nie? Tego nie dowiesz się

Prawdziwe czy nie? Bo nie każdy to wie

Możesz wierzyć lub nie; jeśli wierzysz – dowiesz się

Prawdziwe czy nie? Tego nie dowiesz się


[Outro]

I stąd światło? I stąd światło? Właśnie stąd