Released on October 20, 2006

Thumbnail

[Intro]

Cicho, cicho, cicho...

Cudowny, jestem cudowny jak nie piję

A ja kurwa nie chcę być cudowny

Bo wtedy... odpał odpał


[Zwrotka 1]

Oto jeden z tych odpałów, to na szybko nie pomału

Doprowadzić się do stanu jakiego? Opłakanego!

Właśnie tak, dziś kolego, dziś zrobię sobie krzywdę

Przez wrodzony brak kontroli, siepa we łbie to nie boli!

Tu nie ma co pierdolić, ciąg alkoholowy drania

Brak zdolności, hamowania to jest odpał, ryzyko!

Nic za friko, bo tu ceny wyjebane aż po sufit!

Jak na Batorym, Rychu nie będzie chory!

Jebać, jebać chandrę, wypluć z siebie pogardę

Do innych, do świata, do siebie, to szmata!

Przez kurwę mam katar, mam kaca, paranoję!

Podłe nastroje, pierdol to, polej!

Póki na nogach stoję aplikuję bez limitu

To odpał, bez kitu, rozjebanie profitów!

Panie wybacz, to ja Rychu, żyję w grzechu, w pośpiechu

Od zarania dziejów, nikt tu nie wącha kleju

Ale temat butaprenu coś znajomie się kojarzy

Pośród tych samych twarzy, wciąż nie przestaję marzyć!

Wierzyć, że tak trzeba i nie dać się sprzedać

Nie dać się zgnoić, nie dać się wypierdolić!

Przez fałszywców, gnoi oni Ci próbują wmówić

Że w ich towarzystwie nie sposób jest się nudzić!


[Zwrotka 2]

Wszystko przekreślam, stawiam dziś na jedną kartę

Odpał ten nie żartem, przeżyję, nazwę fartem!

Zabawa na całego kosztem bliskich, korzyści?

Same straty nie zyski, kurwy, klimaty z dyski?

Pierdol to! Wyjdź mi! Chce sam się wykończyć!

Nie pozwolę się skończyć, bo to życie wciąż mnie korci!

To ja tylko upadam tutaj na życzenie własne!

Póki nie zasnę jeszcze cała noc przede nami

Znany ten pokój z lustrami a my rozkurwieni cali!

Koniak za koniakiem ja chleję to wiadrami!

A za zamkniętymi drzwiami wszystko się wyjaśni

To jest odpał tak poważny, że masz rozdwojenie jaźni!

Jeden mach, potem sztos, ta giełdowy krach

Wpadam w cug, nie ma ciach, odpał pach, pach!

I jak w najwspanialszych snach wymykam się rzeczywistości

W tym superstanie błogości chce pozostać, nie pościć!


[Refren]

Oto odpał, odpał, tylko on mi pozostał!

Wkurwiony? Zalej pałę! Po tym poznać mnie można!

Dziś na rozdrożach ja błądzę jak w obłędzie!

Odpał to będzie! Ten odpał będzie nieźle!

Bo to klasyk odpał, jebany comeback

Liryczna bomba, platyna nie tombak!

Bo to klasyk odpał, jebany comeback

Liryczna bomba, platyna nie tombak!


[Zwrotka 3]

Tracę oddech, jeszcze żyję, jest źle? Krzyczę, wyję!

Euforia nie przytyję, bo znów się podniszczyłem!

Nabawiłem zgagi, seks, rap i dragi

Dzwonie do Dagi, ona pewnie znać mnie nie chce

Co ważne to zabierzcie od życia i nareszcie

Jest tu chwila na refleksję ja pierdolę konsekwencje!

Kolejny raz przegrałem, na mnie postawili kreskę

A czy ja ponoszę klęskę za to, że prawdziwy jestem?

To, że ból mym przekleństwem? Naznaczony cierpieniem?

Nie będę ludzkim cieniem, lecz nawyków nie zmienię!

Bo to klasyk odpał, jebany comeback

Liryczna bomba, platyna nie tombak!

Satyna, w chuj sprzętu plus wytrawne płyny

Nagie ciało dziewczyny dziś w ofierze złożymy!

Odpał bez przyczyny, odpierdolcie się ludzie!

Jak te dziwki w klubie odpał bez przyczyny lubię!

(Uaa) I w tym syfie się nie zgubię!


[Refren]

Oto odpał, odpał, tylko on mi pozostał!

Wkurwiony? Zalej pałę! Po tym poznać mnie można!

Dziś na rozdrożach ja błądzę jak w obłędzie!

Odpał to będzie! Ten odpał będzie nieźle!

Bo to klasyk odpał, jebany comeback

Liryczna bomba, platyna nie tombak!

Bo to klasyk odpał, jebany comeback

Liryczna bomba, platyna nie tombak!


[Outro]

Droga, ech - droga Daga

Odpał nad odpały, SLU '06

Dla wszystkich alkoholowych zmor

Mówię wam dzisiaj wielkie część

Podwiło się najebać gorzką żołądkową

Teraz trzeba, właśnie tak, trzeba uderzać

A do domu na denaturat i Hennessy

Wiadomo, wiadomo ziom

Jutro na trening nie muszę iść


[Tekst i adnotacje na Rap Genius Polska]