Released on October 20, 2006

Thumbnail

[Zwrotka 1]

Jest grzeszna, pocieszna, niegrzeczna, zepsuta

Jeszcze nie La Puta z taką jak ta jest luta

Do domu nie wróci z buta, nie proponuj jej tramwaju

Zwanego pożądaniem mimo że jest na haju

Sie poczujesz jak w raju, kiedy chwyci Cię za prącie

Nie wyświetlaj jej tematu Twoich cyfer na koncie

Ty nie znasz się na sporcie? Twój błąd! Łap nauki

Ona jak outsider a Ty żółtodziób, Rookie

Chcesz uniknąć tej muki? Myśl brachu, czuwaj!

Wiem, że serce twe nie sługa, ale moment, choć słuchaj

Jeszcze jej nie pukaj bo to tylko hormony

Zbyt szybko z tempem zwolnij, sprawdź popęd do mamony

Wybadaj małą sucz w oczach rentgen, nie romans

Miłosny rezonans czas prześwietlić jej duszę

Zanim skuszę się muszę wiedzieć sam, na czym stoję

Pomimo, że mi stoi od dłuższej chwili boli

To przeżyję dyskomfort, bo, po co mi kłopot

Na dłuższą metę bida (bida), nowa intryga!

Na nic mi się nie przyda i oto zwrotki puenta

Chcę byś była normalna nie oryginalnie jebnięta


[Refren]

No i co? Chuj! Znów to samo? Gorzej!

W miłosnym horrorze, tak dłużej być nie może!

Znów na ciśnieniu, podkurwiony, to emocje!

Wpierw dialogi radosne, teraz zaledwie szorstkie!

Wczoraj było tak dobrze, dziś to nie takie proste!

Relacje oschłe, nikt z nas nie chce przykrości!

Oto męski szowinista z odrobiną wrażliwości


[Zwrotka 2]

Suka to suka, zawsze okiem mruga

Zawsze zwilży usta w głowie liczona kapusta

A głowa pusta, no weź się z taką ustaw

Tak se gada, gada, chodzi, kurwa przegląda się w lustrach

Intelekt ma nabyty a wrodzona tylko chcica

Piję ponad miarę, kiedyś skończy w Charcicach

Minę ma jak za karę, znów na fochu i z żalem

Z syndromem matki Polki jest chodzącym skandalem

Złożyłbym z niej ofiarę mym bogom, demonom

Wtedy, ziom co się z nią męczy, byłby w raju jedną nogą

Nie chcę głupiej, chcę mądrą, chcę szczodrą, uśmiechniętą

Która bez zahamowań wyjdzie na przeciw mym patentom

Chcę tylko jedną, tę odpowiednią

Dla niej oddałbym żebro (I bym kurwa nie miał żebra!)

Nieuczciwa sentencja, to kobieca sekwencja

Jak męska impotencja – cecha niepożądana

Daję, to chcę też brać w zamian; ja tez mam wady, piękna

Jeśli mnie oszukasz, suko, bądź przeklęta


[Refren]

No i co? Chuj! Znów to samo? Gorzej!

W miłosnym horrorze, tak dłużej być nie może!

Znów na ciśnieniu, podkurwiony, to emocje!

Wpierw dialogi radosne, teraz zaledwie szorstkie!

Wczoraj było tak dobrze, dziś to nie takie proste!

Relacje oschłe, nikt z nas nie chce przykrości!

Oto męski szowinista z odrobiną wrażliwości


[Zwrotka 3]

To o tych jest ten tekst, co męczą, chcą katować

Wkurwiają moich ziomów, to słyszę w ich rozmowach

Syf zamiast mózgu, wzajemny brak szacunku

O skażonym gatunku, pęka nić porozumienia

Miało być tak dobrze, a z dnia na dzień się zmienia

Życie zmienione w schemat, pamiętasz spontaniczność?

Radość, bezkrytyczność? Własny uśmiech na twarzy?

Kiedy znów się przydarzy chęć na chwilę zapomnienia?

Kwestia przyzwyczajenia, wyrwać się z odrętwienia

Co zabija w nas wszystko, męczysz się, znów nie wyszło

Tak chcesz spoglądać w przyszłość, masz tu fiasko, nie ognisko

Miało ogrzać Wasz dom, "Jesteś taki jak on!"

Ile razy to słyszałeś? Te wylewane żale?

Gorycz, skandale, piekło miłosnego związku

Ona dopierdoli, no to oddasz jej z nawiązką


[Refren]

No i co? Chuj! Znów to samo? Gorzej!

W miłosnym horrorze, tak dłużej być nie może!

Znów na ciśnieniu, podkurwiony, to emocje!

Wpierw dialogi radosne, teraz zaledwie szorstkie!

Wczoraj było tak dobrze, dziś to nie takie proste!

Relacje oschłe, nikt z nas nie chce przykrości!

Oto męski szowinista z odrobiną wrażliwości