Nie tracę głowy

By Slums Attack

On SLUG

Released on December 11, 2025

Thumbnail

[Zwrotka 1]

Foty robi nam Tyszko przecież nie Tyszka

Showbiz to dziwka, my zawsze w kontrze surowy freestyle

Niech pali gumę szybciutko każda bez ikry pizda

Tu czarną listę zasila random i populista

Nie nagram z każdym, bo nie wiem co się nagle odjebie

Puszczamy numer a po miesiącu już cisną bekę

Ten wziął waleczkę, ten w kawalinie klimat Manieczek

I chuj wie jakie tu brudy zaraz Grande wywlecze

Zero świeżości, bo na rotacji wieczne przeróbki

Nie słucham radia, digguję muzę nie jak półgłówki

Co zasilają kariery śpiewakom z najniższej półki

Tu na Zachodzie bez zmian pizgamy z durni

Unikam wszelkiego brudu rzadziej tykam street foodu

By nie czuć ukłucia w brzuchu niczym laleczka voodu

Wpadam do klubu a łududubu tylko na scenie

Szmalu pełne kieszenie, dawno spełnione marzenie

Cena to poświęcenie najlepszych lat życia brat

Zdrowia nikt mi nie wróci choć nie opuszcza mnie fart

Bo wciąż do przodu i z klasą zdobywam kolejny jard

Wiem ile wart jest mój status ziomuś z dala od gwiazd


[Refren]

Nie tracę głowy nawet kiedy idę jak na ścięcie

Się dwa razy zastanowię nim coś zrobię bo wreszcie

Znacznie częściej analiza niż impulsywne wejście

Chociaż nadal lubię w sobie fanatyczne pierdolnięcie

Nie tracę głowy nawet kiedy idę jak na ścięcie

Się dwa razy zastanowię nim coś zrobię bo wreszcie

Znacznie częściej analiza niż impulsywne wejście

Chociaż nadal lubię w sobie fanatyczne pierdolnięcie


[Zwrotka 2]

I chuj mnie jakie kicksy w tym sezonie noszą typy

Zechcę to wyskoczę w shaolinkach z Pepco za trzy dychy

Moje skillsy na temat nie tanie hity w klubach

Mamy z nich niezły ubaw chociaż nie popieram Cube’a

Gdy zanegował bragga mówiąc, że skrajna nuda

Tutaj real talk od świtu po zachód słońca styl grubas

Niczym Sparks Bubba wjeżdżam na rejon

Nowa rozróba czas teren przejąć

Mój rap to teraźniejszość żaden tam old school

Wersy z porządnym sznytem nigdy nie przekonam osłów

Wyrzucając sto słów na minutę tak po prostu

Bo dziś więcej zbudowanych niż spalonych mostów

Tyle lat nie walę nafty nie leje z karafki

A to wciąż niektórych boli bardziej niż najgorsze afty

Co Cię nie zabije to zniszczy psychicznie wiem

Na murach niejedna mądrość i tak chłonę tę treść

Nie trać głowy przed strachem, który pozbawia szansy

Niczym chory skurwiel jak Kajetan Poznański

W drodze do sukcesu będą często porażki

Które nauczą pokory kiedy ciężary taszczysz


[Refren]

Nie tracę głowy nawet kiedy idę jak na ścięcie

Się dwa razy zastanowię nim coś zrobię bo wreszcie

Znacznie częściej analiza niż impulsywne wejście

Chociaż nadal lubię w sobie fanatyczne pierdolnięcie

Nie tracę głowy nawet kiedy idę jak na ścięcie

Się dwa razy zastanowię nim coś zrobię bo wreszcie

Znacznie częściej analiza niż impulsywne wejście

Chociaż nadal lubię w sobie fanatyczne pierdolnięcie