Released on December 6, 2024

Thumbnail

[Zwrotka 1]

Z pośmiertnej okładki zerka na mnie Wodecki

Czy to znak bym zwolnił nim dojdzie do usterki?

Oddany sztuce nie jak zarobione fejmy

Którymi szczerze gardzę, bo to pierdolone fejki

Kłamcy zawsze próbują pisać historię na nowo

Jeśli jest niewygodna chcą mieć na nią monopol

Kłamstwo powtarzane tysiąc razy to wiadomo

Że w dzisiejszych czasach fakty już się same nie bronią

Wszechobecna indoktrynacja odkąd pamiętam

Czy to rządowa narracja czy rodzice kontra dzieciak

Samodzielnie myślący wymierającym gatunkiem

Smartfon nasączony fake newsami czyni Cię półgłówkiem

Kiedyś głuchy telefon jako niewinna zabawa

Dziś już każdy bzdury powtarza byle wciąż gadać

Kiedyś by zabrać głos musiałeś o to walczyć

A dziś zawłaszczają tę publiczną przestrzeń byle łajzy

Twój los trzymają w garści nie daj sobą pomiatać

Idź na swoje nawet jeśli dłuższą chwilę zapaść

I nie zgadza się wypłata tu nie ma czego płakać

Za dzieciaka bez kolacji dla mnie to standard

Wjeżdża Braveheart człowiek warto podjąć ryzyko

Olej gadki o szampanie cały ten YOLO wykon

Z dala od narkotyków pracuj na przychód

Z czasem już bez kłopotów przyjmiesz pasywny dochód


[Refren]

Tutaj każdy dzień zwycięstwem, każdy dzień jak weekend

Każdy dzień to święto nie mów, że niemożliwe

Tu każdy trak to banger każdy ruch to triumf

Tu wszystko ogarnięte od lat na swoim synu

Tutaj każdy dzień zwycięstwem, każdy dzień jak weekend

Każdy dzień to święto nie mów, że niemożliwe

Tu każdy trak to banger każdy ruch to triumf

Tu wszystko ogarnięte od lat na swoim synu


[Zwrotka 2]

Nie mam kompletnie żadnego pakietu pomocy chłopak

Jedynym arsenałem w dyspozycji są słowa

Jeśli dałem Ci wsparcie to duma wjeżdża bracie

Gdy skazany na pożarcie jak Jonasz lecisz z fartem

Mijam Wall Street spoglądam na żydowską finansjerę

Gordon mówił chciwość jest dobra i wciąż się śmieje

Gaza kona Palestyna krzyczy stare dzieje

Jak tu śpiewać o wesołej nowinie rodem z Betlejem?

Kocham rap ze Stanów niekoniecznie Amerykę

Przecież też musiałeś słyszeć o rasowym kryzysie

Nie każdy tam krezusem wpadaj do Baltimore

Odwiedź Boston i Philly miejsca gdzie panuje zło

Nie każdy tam zwycięża jak Balboa i Stallone

Bardzo łatwo tam się stoczyć na opioidowe dno

Piękne niunie jak Sammy Jo w diamentowych koliach

Słodka, spokojna starość na Florydzie monotonia

Nie każdego to spotka podobnie jak w kraju

A rodacy rozsiani po świecie wciąż narzekają

Są też tacy co ogarniają nauczeni życia

U mnie kolejna trasa i pracownicza wiza


[Refren]

Tutaj każdy dzień zwycięstwem, każdy dzień jak weekend

Każdy dzień to święto nie mów, że niemożliwe

Tu każdy trak to banger każdy ruch to triumf

Tu wszystko ogarnięte od lat na swoim synu

Tutaj każdy dzień zwycięstwem, każdy dzień jak weekend

Każdy dzień to święto nie mów, że niemożliwe

Tu każdy trak to banger każdy ruch to triumf

Tu wszystko ogarnięte od lat na swoim synu


[Zwrotka 3]

Skończ pierdolić o przywilejach stań na przystanku

W czasie mroźnego poranka złap ten publiczny transport

Polski codzienny hardcore nie żadne Aspen

Spytaj zwyczajnych ludzi żyjących miasta kontrastem

Pozbądź się klapek przeżyj choć miesiąc, przejrzyj na oczy

Jak ziomki pragnący tutaj spokojnej starości dożyć

I nie ma pożycz tyrasz i tyrasz za marny grosz

Siadają stawy, słabnie pikawa, psuje się wzrok

Z życia niewiele to głównie długi, problemy z głową

Tu gdzie Bóg odwraca wzrok chciałbyś rozpocząć na nowo

Twoje demony wyjątkowo wredne dranie

Mimo to wciąż uprawiasz ten nieprzyjemny taniec

Człowiek znikąd wypracował markę na swoim

Tutaj gniew jest luksusem ludzi zrównoważonych

Nie po to w piątek rodzony by zamulać na chacie

Pokonał life w trybie łatwym bez końca podkręcał fazę

Kamikaze, brutalna siła, gwałtowny człowiek

Dzisiaj umysł szachisty wcześniej bałagan w głowie

Niech się troglodyta dowie, jeśli masz problem no cóż

Ruszyłem z miejsca już lata temu Ty w miejscu stój


[Refren]

Tutaj każdy dzień zwycięstwem, każdy dzień jak weekend

Każdy dzień to święto nie mów, że niemożliwe

Tu każdy trak to banger każdy ruch to triumf

Tu wszystko ogarnięte od lat na swoim synu

Tutaj każdy dzień zwycięstwem, każdy dzień jak weekend

Każdy dzień to święto nie mów, że niemożliwe

Tu każdy trak to banger każdy ruch to triumf

Tu wszystko ogarnięte od lat na swoim synu