Released on February 7, 2005

Thumbnail

[Intro]

Lecisz...

Spadasz na dno...


[Zwrotka 1]

Daj mi szczęście, daj miłość, a dam wsparcie, mógłbym przysiąc

Że tą świetlaną przyszłość, którą z Tobą kreśliłem

Będzie jedynym celem, do którego dążyłem

Wciąż chcę zwyciężać, zachować sporo godności

By żaden z grymasów na twej twarzy nie zagościł

Ja duszę się... jednocześnie chcąc tego!

Sam wybrałem! Dlaczego? Wierzyłem po prostu

Że będziesz jednym z niespalonych przeze mnie mostów

A ja tworząc, Was wyniszczam – to nie tak oczywiste

Gdy nad kartka łapię iskrę, piszę, pieprząc listę

Ten tekst kolejnym listem, nie hitem jak sądzą

Choć pracą bezowocną tego też nie można nazwać

Nad ranem depresyjny lot znad kukułczego gniazda

Walczę z samotnością, która tak często przeraża

Chociaż ludźmi się otaczam, oddalam się od nich

Na życzenie własne znów mam pod stopami chodnik

Nowy świt, myśli nowe, nie walczę z chłodem, głodem

Myślę o drugiej połowie, co powiem jej wracając

Do tak zwanego świata żywych, i jaki tego wynik?

Czy prawdziwy ze mnie człowiek, tak jak raper prawdziwy?

I kiedy szczęśliwym po wsze czasy już będę?

Gdy zaszczyty zdobędę? Przecież nie lecę po nie pędem

Emocje, oto rewanż! To, co teraz powiem

Nie jest na sprzedaż, bo to stało się nałogiem

Nie chcę bycia Bogiem, to absurd jest, złowrogie

Myśli znów w głowie, sto procent patologia

W samym sposobie postrzegania tego świata, fobia

Nie pomnażam pieniędzy, to nie mój styl życia

Od zawsze chciałem rapu na przewypasionych bitach

Więc odejść gotów tej! Ty tam! Ja Cię zapytam!

Czy Twym jedynym celem była nagrana płyta?

Czy wywiady, teledyski, koperty, oferty?

To są bzdur sterty, pamiętaj o tym zawsze

Bo rap na bicie popłynie bez zbędnych wyjaśnień!

(Bez zbędnych wyjaśnień, bez zbędnych wyjaśnień)


[Refren]

Moralny upadek – to notowań nagły spadek

Upadku mego świadek, tylko ja prosty sposób

"Moralny upadek" – słyszałem od wielu osób

Moralny upadek – o tym, jak stracić kręgosłup


[Zwrotka 2]

Idol ćpunów, bandytów, przeróżnych skurwysynów

Mam być dumny z tego, synu? Kto naprawdę zrozumie?

To, co na bicie mówię, i czy z rapu odejdę?

Czy mam strzelić se w łeb? Zostać Kurtem Cobainem?

Czy przyglądać mam się biernie, jak konsument to pochłania?

Dostać w zamian hałas? Porządliwe spojrzenia?

Wciąż tęsknie za zmianami, jak pozbyć się cierpienia? (Jak?)

A to, do czego zmierzam, jest nadal czymś niejasnym

A to protestem własnym, w pierwszej osobie gadam

Odrzucony, co odrzuca postulaty swego stada

Wciąż mam tak gadać? Przecież głusi jesteście!

Skup się na tym tekście, nie myśl o podtekście

Nakreślę grubą kreską, dam znać, że żyję, jestem

W tych zwariowanych czasach to już jest sporym sukcesem

Zawalczę ze stresem, ponownie stanę w szranki

Na słowa, na szklanki, opowiem, czym jest obciach

Owal się zasmuci, bo znów mam loxa w nozdrzach

Nazywaj to, jak chcesz, nawet autodestrukcją

Będę silny, dam se radę, wierzę w życie, już za późno!

Skurwysyn to skurwysyn i nic tego nie zmieni

Ten świat mnie takim stworzył, pasożyta nie wyplenisz

I spróbujesz mnie ocenić, nic nie wiedząc na mój temat

Kolejny hipokryta, który chce powielić schemat

Możesz się wybielić na tle mego upadku

Nigdy nie poznasz życia w tak zwanym półświatku

Życia w niedostatku pod tytułem "Nóż na gardle"

O pertraktacjach z diabłem, paktach, które zawarłem

Ave, ave! Na przekór wszystkim, wszystkiemu jadę

Masz tu desperatę, moje drugie imię? (Ból!)

Robię to od niechcenia, beztalenciom rośnie...? (Gól!)

Ten jeden mówił "żul", a tamten "degenerat"

Lubię, gdy widzisz we mnie uzdolnionego penera

Ja szacunku nie odbieram ludziom bliskim memu sercu

Choć nierzadko mam jazdy w stylu seryjnych morderców

Teraz moje jest na wierzchu, nawet jeśli głazy w środku

Niech rap na bicie płynie bez dodatkowych środków


[Refren]

Moralny upadek – to notowań nagły spadek

Upadku mego świadek, tylko ja, prosty sposób

"Moralny upadek" – słyszałem od wielu osób

Moralny upadek – o tym, jak stracić kręgosłup

Moralny upadek – to notowań nagły spadek

Upadku mego świadek, tylko ja, prosty sposób

"Moralny upadek" – słyszałem od wielu osób

Moralny upadek – o tym, jak stracić kręgosłup


[Zwrotka 3]

Styl pretensjonalny? (Jakie życie taki rap!)

Pozmieniało się na lepsze, lecz nie zmienił się mój świat

Pełen zalet i wad, kocham go (Nienawidzę!)

Mam wiele nienawiści w sobie, tak to widzę

Obserwator? Uczestnik! W awanturach bezpośredni

Raczej aktywny niż bierny, tracąc grunt pod nogami

Uciekam się do metod sprawdzonych, zbadanych

Na tych wychowany, sytuacjach, które straszą

Widza przed telewizorem; ja na ty z horrorem

A w rapie z hardcorem, mam najebane w dekiel

A mym jedynym ziomem jest tłuczony Heineken

Tak mówią – niech mówią, niech piszą, w tym się gubią

Ja na takim farmazonie mógłbym dziś zarobić grubo

To, co ty nazwiesz zgubą, ja nazywam "przeznaczenie"

Przeznaczenia nie oszukam, przeznaczenia nie zmienię

Szukam szczęścia jak każdy, szukam swej szczęśliwej gwiazdy

Uciekam w świat fantazji, pokażę swe słabości

Przyznaję się do błędów, do rozwiązań najprostszych

I nie dam Ci przykładu, bo ze mnie żaden ekspert

Mam z rapem kartek stertę, to jest życia patentem

W skoroszytach zawiłości, to co we mnie, wiele wspomnień

Nawet dla tych, co oskarżą mnie o komercyjną zbrodnię

Bo tak jest im wygodnie, modnie; zrzuć mnie z piedestału

Mój rap na bicie będzie wciąż płynął pomału (-mału)