Released on February 7, 2005

Thumbnail

[Refren: Trishja]

Nie wiem czemu ranisz tak mocno

Mówiłeś „Kocham” i nagle inna jest

A teraz już mam swój własny świat

Przestałam płakać…


[Zwrotka 1: Peja]

Nie wiesz czemu? Nie rozumiesz? Powiedziałem Ci prawdę

To jak grom z jasnego nieba, wiem, trafiłem Cię nagle

Ciągłe kłamstwa, wyjazdy, pod przykrywką romanse

W zdobywaniu uczuć innej wracam z kolejnym awansem

Ty mnie pytasz, sam nie wiem! Kocham się z nią zatracać

I nie mam po tym kaca, tu w grę nie wchodzi kasa

To nie pinda na obcasach, z krwi i kości dziewczyna

Nie wyczyści mego konta jak ta Ginger z „Kasyna”

Pytasz jaka przyczyna? Czego Tobie brakuje?

Co takiego jest w niej? Nazwiesz gnojem i chujem

Cisza, nie lamentujesz! Łzy to przyczyny skutek

Z emocji ściska Cię w gardle, w zarodku chcesz zdusić smutek

By za niedługo pęknąć, chciałbym móc wcisnąć „mute”

Bo z sumienia wyrzutem za tę wyrządzoną krzywdę

Będę żył jeszcze długo, zawiodłem, wiem to przykre

Rzucę krótkie „przepraszam” i z Twojego życia zniknę…


[Refren: Trishja]

Nie wiem czemu ranisz tak mocno

Mówiłeś „Kocham” i nagle inna jest

A teraz już mam swój własny świat

Przestałam płakać…


[Zwrotka 2: Peja]

Nie liczę, że wybaczysz, bo szczerze tego nie chcę

Zdrady smak, ponosisz klęskę, ja na korzyść mam szczęście

Wypalony doszczętnie, brak chemii między nami

Nie chcę żyć wspomnieniami, dzielnie znosiłaś presję

Uzasadnione pretensje, że flirtuję najczęściej

Wprost na Twoich oczach, zniosłaś wiele porównań

Wciąż na mnie syczałaś, nie przestając się wkurwiać

Ściemniałem, że się wydurniam, zlizując toczoną pianę

Żyłem z tą świadomością, że w końcu kiedyś się stanie

Bo te panie, Kochanie, namieszały mi we łbie

Swym osiągiem się chełpię w męskim gronie, to fakty

Mówiłem, że Cię kocham i to nie były żarty

Ale z uczuć obdarty, wina leży pośrodku

Skłamałem, ja oszust, skorzystałem ze środków

I bujnąłem się w tej, która nie jest idiotką

I mogę być pewien na sto, że z wzajemnością


[Refren: Trishja]

Nie wiem czemu ranisz tak mocno

Mówiłeś „Kocham” i nagle inna jest

A teraz już mam swój własny świat

Przestałam płakać…


[Przejście: Trishja]

Teraz już mam swój własny świat (Teraz mam swój świat)

Teraz już mam swój własny świat

Teraz już mam swój własny świat

Teraz już mam swój własny świat

Teraz już mam swój własny świat (Teraz mam swój świat)

Teraz już mam swój własny świat

Teraz już mam swój własny świat

Teraz już mam swój własny świat


[Zwrotka 3: Peja]

Ile to trwało? Miałem powiedzieć wcześniej?

Chciałem setki razy skrywając swą depresję

Z jej strony presję? W żadnym razie, to bezsens

Ona chce dać mi szczęście, nie wierzyła w odejście

Że zostawię Cię wreszcie, czuła, że wciąż Cię kocham

Ja wiedziałem, że po nocach długo w poduszkę szlocha

I że z Tobą radocha, że żyje nam się jak w bajce

Bo tylko w takich sceneriach z nią kochałem się właśnie

Rujnując Twoje życie przepuszczałem z nią fortunę

Ty zachowałaś dumę w końcu rzekłaś - "Rozumiem"

I spytałaś mnie czy wiem jak Ty teraz się czujesz?

I co teraz knuję, nie chcesz moich przeprosin

Obrzydzenia nie kryłaś, o nic nie będziesz się prosić

Upokorzeń znosić, tyle lat, jak to się stało?

Mówisz mi odjebało, kocham inną z tą nadzieją

Żeby za jakiś czas nie powtórzyła słów refrenu...


[Refren: Trishja]

Nie wiem czemu ranisz tak mocno

Mówiłeś „Kocham” i nagle inna jest

A teraz już mam swój własny świat

Przestałam płakać…