Released on October 20, 2006

Thumbnail

[Intro]

(Ra-ta-ta-ra-ra-ta-ta)

(Tak kurwa ciągle kurwa, pytania jakieś kurwa

Jazdy, chuj nie wiadomo kurwa, o co chodzi tej

Kurwa, sprawdzanie kurwa telefonu

Kto kurwa napisał kurwa, kto dzwonił kurwa

Gdzie byłeś i w ogóle nie wiem, chuj w dupę kurwa...)

Raz-dwa-raz-raz-raz-dwa

O tym, jak Rychu w chuja gra

(Przejebana sprawa, posłuchaj)


[Zwrotka 1]

Ty znów zaczynasz, jesteś dobra dziewczyna

Bądź ze mną szczera, przecież jesteś jedyna

Ty znów rozkminiasz, mówisz: nie Twoja wina

Za znajomość z inną bez przerwy obwiniasz

Ja czuję się jak bila, która wciąż się odbija

Zupełnie niespodziewanie nie wie, w który dół się wbija

I moment, chwila, zwariować tak można

Zazdrość Ci nie obca, Twój facet? (Czarna owca!)

Z miną pechowca, przyłapany na kłamstwie

Odpowiem gniewem, to zachowanie chamskie

Postąpić nierozważnie? Znów z Tobą się drażnię

Że jestem kobieciarzem? To stwierdzenie odważne

Lecz czy trafne, kochana? To lekkie nadużycie

Nazywać mnie tak skrycie, prowadzić podwójne życie?

Już to przeżyłem – smak gorzkich konsekwencji

Ja nie mam pretensji do Ciebie za własne błędy

Nie droga tędy; pytasz, ile to trwa

Coś jak Menage a Trois, zdecydować się czas!

Decyzja już podjęta, kiedy w końcu zrozumiesz?

Że zagrałem Va Banque (Inaczej żyć nie umiem!)

Jak rasowy hazardzista do innych zachować dystans

Dusza nieczysta, taki zawód (Artysta!)

Chcę – nie płacę trzysta, tylko z życia korzystam

Chcesz, to dalej obwiniaj, mów o mnie "świnia"

Nie moja wina, że takim mnie widzisz

Nie byłem aniołem, chciałaś o wszystkim wiedzieć?

No i wiesz, mówi Wesz, już się boisz zaufać?

Brudne myśli modlitwą, proszę, nie chcę nisko upaść


[Refren]

Pretensje, gorzkie żale, te bale, skandale

Że w chuja walę, nagrywam nielegale

Z miną przestępcy, przyłapany in flagranti

Mi do tego daleko, uwierz, nie masz gwarancji?

Umysł otwarty, nie chcę stracić kontroli

Zdrada – to boli, całe życie pierdoli

Wyżyć się do woli? Za jaką cenę? – pytam!

Ja chcę, by w moim życiu była jedna kobieta


[Zwrotka 2]

To drugi etap, już się robię czerwony

Na pewno kłamię, bo słabo napalony

Pewnie ma inną, w tym klubie na nią kiwnął

Jego ryj to przynęta, tej, dziewczyno naiwno!

Ja chcę, by było dobrze, staramy się, owszem

Wolę chwilę radosne jak przebudzenie na wiosnę

Mówisz: z tego wyrosłem? To jednak zbyt proste

Nie wierzysz mi? Poszłem, doszłem? Chcesz mnie obwąchać?

Jak suka wącha psa (W Twych oczach rozpacz!)

Chcesz po mnie poznać, że tam jednak coś zaszło?

Nie wiesz, z kim, gdzie i jak to? To brakujące hasło

Tej jebanej krzyżówki, już zdążyłem się wkurwić

Kto jest kto, rozwiązanie miłosnej łamigłówki

Tak robią półgłówki, czy ja postradałem rozum?

Zazdrość na pozór to straszna rzecz, zrozum!

Zbyt miły dla innych suk (Czarujący!)

Chlapnąłem coś niechcący z kumplami w towarzystwie

A pamiętasz jak tam? Wiem! (Słyszały wszystkie!)

Wiem, zajebiste wzrokiem wodzą za mną

Widzą, co chcą widzieć, i to nie jest Ryszardo

Wciąż myślę: czy warto? Czym jest miłość naprawdę?

Uprawiać monogamię, czy ostrą pornografię?

Wiesz, że potrafię! Nie przeczę – skurwiel ze mnie

Już nie chcę Twych łez, obiecałem – nie odejdę!


[Refren]

Pretensje, gorzkie żale, te bale, skandale

Że w chuja walę, nagrywam nielegale

Z miną przestępcy, przyłapany in flagranti

Mi do tego daleko, uwierz, nie masz gwarancji?

Umysł otwarty, nie chcę stracić kontroli

Zdrada – to boli, całe życie pierdoli

Wyżyć się do woli? Za jaką cenę? – pytam!

Ja chcę, by w moim życiu była jedna kobieta


[Outro / Cuty / Scratche: DJ Decks]

W rzeczywistości żyj-żyj-żyjesz

Mówisz: "To-to-to, to przekleństwo"

Prawda przyjdzie sama, prawda przyjdzie sama

Prawda przyjdzie sama, przyjdzie sama

W rzeczywistości żyj-żyj-żyjesz

Mówisz: "To-to-to, to przekleństwo"

Prawda przyjdzie sama, prawda przyjdzie sama

Prawda przyjdzie sama, przyjdzie sama