Dom zły

By Slums Attack

On CNO2

Released on September 15, 2012

Thumbnail

[Intro]

Aha, Dom Zły, CNO2


[Zwrotka 1]

Każdy ma swą opowieść, nawet głupiec, ignorant

Chciałeś mieć ciepły dom, a była zaniedbana nora

Nie będę wiecznie żałował, że wylądowałem w bagnie

Przecież nie mogłem wybierać między normalnością a dnem

Nie zależnie od życzenia, tak zależny od dorosłych

Którzy tak uzależnieni od tłumienia własnej troski

To brak kasy definiował poczucie bezpieczeństwa

Kiedy pojawiał się szmal szykowała się imprezka

Bez kolacji, ale spokój i ta cisza przed burzą

Którą nie raz słyszał sąsiad, który wiedział zbyt dużo

A gdy prawda wyjdzie na jaw będzie grubo, znów się wkurzą

I zasłużą na opinie zadymiarzy, znów ten rumor

Jak zachować dobry humor, być życzliwym dla ludzi

Jak żyć w zgodzie z innymi i zwyczajnie się nie kłócić

Dołóż krzyki i przekleństwa, to forma komunikacji

Jeszcze pięść i pełen obraz sytuacji, wpadniesz w zachwyt

To zły dom oraz pełen zakres środków wychowawczych

Ile dzieciaków w tym kraju przez to piekło przeszło, sprawdźmy


[Refren]

Nie jedna wasza pociecha zapragnie z domu uciekać

Choć jeszcze zwleka i czeka z nadzieją na zmianę, dzieciak

Na co dzień marzy o swoich trzystu milach do nieba

Bo dosyć ma już cierpienia, być albo nie być, dylemat

To dom zły, aha, aha

To zły dom, aha, aha, a

To dom zły, aha, aha

To zły dom, aha, aha, a


[Zwrotka 2]

Twój dom rodzinny to przeszłość, tak rzadko wspominasz

Starych, którzy w poczwary zmieniali się po gorzale, jak Mary

Element kary za grzechy, o które wciąż dopytujesz

Za jakie grzechu odczuwasz ten koszmar na własnej skórze?

Tutaj tchórze sięgają po otępienie na co dzień

Szukają ucieczki w Goudzie, straszy real na głodzie

I tak omija przechodzień zaszczane zwłoki z chodnika

Które próbuje pozbierać dzieciak co płacze, to schiza

Gdzie tu logika w rodzicach powinien znaleźć oparcie

A koszmar ma już na starcie i w nocy moczy się w gacie

Los na kolana go rzucił, od małego tak cierpiał

Świadek degrengolady z punktu widzenia berbecia

Jak na złość ręka kobieca sprawiedliwość wymierza

Wyrasta w przemocy dzieciak, ojciec schlany, odleciał

W tych trudnych dzieciach jest siła o jakiej może nic nie wiesz

I powierzchownie oceniasz, i porównujesz do siebie

Co sprawia, że ludzie błądzą, pastwią nad własnym dzieckiem

Nazwą chodzącym nieszczęściem, jeszcze przed jego poczęciem

"Jakoś to będzie" - powtarzał te słowa tysiące razy

Za każdym razem, gdy zbierał te razy, bo się odważył

W odezwach na jego twarzy, próżno szukać emocji

Tylko siniaki i oczy, wzrok szukający pomocy


[Refren]

Nie jedna wasza pociecha zapragnie z domu uciekać

Choć jeszcze zwleka i czeka z nadzieją na zmianę, dzieciak

Na co dzień marzy o swoich trzystu milach do nieba

Bo dosyć ma już cierpienia, być albo nie być, dylemat

To dom zły, aha, aha

To zły dom, aha, aha, a

To dom zły, aha, aha

To zły dom, aha, aha, a


[Tekst i adnotacje na Rap Genius Polska]