Released on December 6, 2024

Thumbnail

[Intro: Peja & Gandi Ganda]

I Hip-Hop! (I Hip-Hop!)

I Polska! (I Polska!)

I SLU! (I SLU!)

I DJ Decks! (I DJ Decks!)

I RPS! (I RPS!)

I Ganda! (I Ganda!)

Zróbcie pierdolony hałas!

Bra!


[Zwrotka 1: Peja]

Swego czasu grupa Serbów zapraszała do Moskwy

Miał być koncert dobry i zapewne balet ostry

Stamtąd jeszcze tylko do kompletu Paryż

Ale z planów nic nie wyszło niepotrzebne zamieszanie

Całe szczęście, że pykło granie w Atenach i Rzymie

Skandynawię przerobiłem nim rapowały szczyle

Podjęliśmy wysiłek południowo wschodnia flanka

Było grane na Litwie i w Czechach była gadka

W Stanach średnio co 5 lat, psiarnia często tu wpada

Czy To Jersey, Detroit lubią występy skracać

Wbijają na scenę wyręczając psychofana

Zakłócają spokój zamiast przestrzegać prawa

Rychu honorowy obywatel miasta Londyn

Pytasz o granie na Wyspach? Brakujе tylko Owczych

W planach Meksyk, Australia i znów Holandia, Islandia

Pytasz co u Rycha? Rychu nadal ogarnia


[Refren: Peja]

Nasz city break to najczęściej gniciе w wyrze

Z lotniska na hotel potem klub i jak wyżej

Gdy skaczę w publikę nie myślę czy zdążą złapać

Dzisiaj cały klub to moja heat mapa

I cieszy się japa jest rap to SLUMS ATTACK

Richmond to wciąż dzik!

Kupuj tickety wbijaj na ten gig!


[Zwrotka 2: Gandi Ganda]

Siema Gangusy zgadnijcie kto w trasę ruszył znów

Daras na bicie na majku bez zmian tych typów dwóch

Mamy czas lajków, freakfightów człowieku szkoda słów

SLU GANG tu jak WU TANG CLAN Reuninted Crew

Trzymamy Wartę i z fartem jak Warta wartki nurt

Opcje otwarte na walkę nie parter twardo w chuj

Znów gardła zdarte nie martwe są nasze plany tu

Więc się nie martwię o kartkę i brak atramentu

Ogromny staż na scenie patrz wjeżdżamy pełen luz

To już nie kac, chodzimy trzeźwi spać na plus

Żeby bez bólu wstać i by się lepiej czuć

Ty możesz jadem pluć i snuć ponure plany zamilcz

My nie zmieniamy swoich ostro nacieramy, gramy

SLU GANG i PC PARK braterskie sztamy mamy

Znamy tematy w te rapy piraty zawiń zanim

Wjadą granaty do chaty giń albo zabij!


[Refren: Peja]

Nasz city break to najczęściej gnicie w wyrze

Z lotniska na hotel potem klub i jak wyżej

Gdy skaczę w publikę nie myślę czy zdążą złapać

Dzisiaj cały klub to moja heat mapa

I cieszy się japa jest rap to SLUMS ATTACK

Richmond to wciąż dzik!

Kupuj tickety wbijaj na ten gig!


[Zwrotka 3: Peja]

Final Countdown on tour tak migrujemy sprawnie

Kolejny gig w Europie z rańca kolejny transfer

Wypijam małą czarną jakieś socjale ogarnę

Czekając na odprawę myślę o drugiej kawie

Nie pozuję na światowca czasem kolegom zazdraszczam

Zwłaszcza gdy z dziećmi w Zakopcu a oni Tajlandia

Lato szybko przemija nie czas się tym zamartwiać

Bo lubię mroźny klimat choć zasmakowałem w palmach

Dla mnie dom stanowić może nawet pustynna glinianka

Gdzie nie muszę wciągać brzucha cytat z Kubusia Puchatka

Nie muszę wciągać kresek by pewności siebie zaznać

Życiem się nie stresować jak biedna rodzima rap gra

Byle o siebie zadbać każdy na tym skorzysta

Gdy jestem w dobrej formie super energią tryskam

Zawsze dumny z nazwiska i dokonań konsekwentnie

Według własnych przekonań się prowadzę mam się świetnie


[Refren: Peja]

Nasz city break to najczęściej gnicie w wyrze

Z lotniska na hotel potem klub i jak wyżej

Gdy skaczę w publikę nie myślę czy zdążą złapać

Dzisiaj cały klub to moja heat mapa

I cieszy się japa jest rap to SLUMS ATTACK

Richmond to wciąż dzik!

Kupuj tickety wbijaj na ten gig!