Released on March 5, 2011

Thumbnail

[Zwrotka 1: Peja]

Nie powiem ci rzuć szkołę i rób forsę na blokach

Tu ludzie po wyrokach, goniony w bramach towar

To bardzo łatwa droga, żeby los sprowokować

Jeśli masz poukładane spróbuj się w porę wycofać

Jeśli nie masz innych zajęć może czas się rozejrzeć

Bo to przejściowe zajęcie wejdzie w krew, tak twierdzę

To na maxa stresogenne, wtedy sam po towar sięgniesz

Zaczniesz brać co raz więcej i z czasem w długi wejdziesz

Rzucasz braciom towar luzik, nie zamierzam ciebie nudzić

Nie przyszedłem na ten świat, by krzywdzić innych ludzi

Ty masz kłopoty z prawem? kto ich tu nie ma

Wezwania na sprawy od prawie dwóch dekad

Ani się obejrzysz jak zostaniesz gołodupcem

W wytartej skórzanej kurtce z byle jakim wózkiem

Spróbuj otrzeźwieć, na moment zdać sobie sprawę

Że to wszystko nie warte tego, co planowałeś

Lubisz tak zarabiać forsę? napędzany koksem

Przyjmujesz z namaszczeniem od dilera swoją hostię

Wciąż ten sam szajs, w każdą noc każdego dnia

W grę życie grasz, raczej igrasz z losem brat


[Refren: Peja]

Chcesz być dilerem? chcesz być bandytą?

Mieć własny burdel? pasuje ci to?

Chcesz mieć kopyto? i wrogów jak Don Vito?

Chcesz iść do puchy, do piachu? i na co ci to?

Chcesz być dilerem? chcesz być bandytą?

Mieć własny burdel? pasuje ci to?

Chcesz mieć kopyto? i wrogów jak Don Vito?

Chcesz iść do puchy, do piachu? i na co ci to?


[Zwrotka 2: Peja]

Uliczny detalista zawsze zaspokoi nałóg

Sam też coś przytnie, towar rozprowadzając

Robota nie zając na ulicy znajdziesz fanów

Konspiracyjne życie, złodziei i narkomanów

Bezsenne noce przez samotność na koce

Dostępność narkotyków jest powszechna, sam oceń

Co da mocniejszego kopa, co po tym czujesz?

Dragi, życie nocne właściwe życie zrujnuje

I niejeden pokutuje za to że świadomie wybrał

Gdy ma słabszy dzień spyta, za jakie grzechy krzywda

A gdy zagłuszy swą skruchę znów wychodzi z niego bydlak

Bawmy się, bawmy, z życia trzeba korzystać

Chcesz wiecznie brać dragi żeby pieprzyć się jak zwierzę?

Mówisz że jesteś szczęśliwy myślisz że ci w to uwierzę?

Sam przyznam szczerze miałbym kłopot gdyby w porę

Nie wyhamował ziomek życie byłoby hardkorem

Pielęgnować myśli chore? ja szczerze to pierdolę

Bo życie chcę przeżyć bez podpórek, tak wolę


[Refren: Peja]

Chcesz być dilerem? chcesz być bandytą?

Mieć własny burdel? pasuje ci to?

Chcesz mieć kopyto? i wrogów jak Don Vito?

Chcesz iść do puchy, do piachu? i na co ci to?

Chcesz być dilerem? chcesz być bandytą?

Mieć własny burdel? pasuje ci to?

Chcesz mieć kopyto? i wrogów jak Don Vito?

Chcesz iść do puchy, do piachu? i na co ci to?


[Zwrotka 3]

Wyłącz ten film, który leci w twojej bani

Nie jesteś Eskobarem, a Poznań to nie Miami

Wiem że łatwy hajs łatwo wyobraźnie mami

Luksus i dobrobyt twoją czujność już osłabił

Zgarniasz całą pulę łatwo przy kolejnej partii

Ale tylko ty nie wiesz że grasz znaczonymi kartami

Lepiej zmień grę, bo tutaj więcej możesz stracić

Jak nie dajesz rady szukaj pomocy u braci

Twoje życie na tacy tępym nożem ktoś pokroi

Chcesz się wycofać? nikt ci na to nie pozwoli

Trzeba było w to nie wchodzić myślisz teraz w samotności

Dopada cię schiza, atakują mdłości

Błędy młodości czasem zjebią całe życie

Topisz się we własnym gównie myśląc że jesteś na szczycie

Rzeczywistość z partyzanta pizga w czoło jak kopyto

Nadal chcesz być OG? powiedz i na co ci to


[Refren: Peja]

Chcesz być dilerem? chcesz być bandytą?

Mieć własny burdel? pasuje ci to?

Chcesz mieć kopyto? i wrogów jak Don Vito?

Chcesz iść do puchy, do piachu? i na co ci to?

Chcesz być dilerem? chcesz być bandytą?

Mieć własny burdel? pasuje ci to?

Chcesz mieć kopyto? i wrogów jak Don Vito?

Chcesz iść do puchy, do piachu? i na co ci to?


[Tekst i adnotacje na Rap Genius Polska]