Released on February 7, 2005

Thumbnail

[Zwrotka 1]

Nie rób sobie jazdy, my nie jesteśmy gwiazdy

Jestem zwykły jak każdy. Korzystając z wyobraźni

Pokazuję ci obrazy, które namaluje życie

Książki, które pisze, ty je czytasz, chłoniesz – słyszę

Zachwyt, coś tam jeszcze – "To ten Peja idzie z Decksem!"

Zaszczycamy obecnością, grając koncert w twoim mieście

Człowiek, skończ z tą jazdą – jesteśmy tu, bo chcemy

Misja do spełnienia – swoje zagrać (Zarobieni)

Jak mnie widzą, tak mnie piszą, z kim przystałem, kim się stałem

Robię nadal to, co chciałem, wiele w życiu żałowałem

Pamiętam to jak dzisiaj, słodycz w drugim obiegu

Biedny – to szczegół, projekt w drodze, człowieku

Bez względu na pozycję, położenie, gotów!

Nie bez kłopotów, rap nie "Rozmowy w toku"

Rap mnie uzależnił, skurwysyny są w szoku

Pojechałem po elitach, a pies pisze protokół

Jak najdalej od wyroku, najdalej od kłopotów

Jak najdalej od sprzeczności i nieprzypadkowych lotów

A zawistne chujki przyszli szumieć pod sceną

Rychu plus brygada wszystkich fejków wyplenią

Te suki, co seplenią – nie chcę takich supportów

Unikam zarazy, koneser wytrawnego sportu

Nie judo jak się udo, tylko judo mistrzów, dziwko!

Chcę takiego podkładu jaki Deichkind mieli z Bintią!

Ty nie wiesz ocb? No to jesteś zwykłą pindą

Która chciałaby się dostać na moje piętro windą!

Konsternacja! Tej zoba! Gdy w hotelu mija doba

Czas do dalszej drogi, na koncercik się gotować

Wstać, się ogarnąć, wszystkie graty zapakować

Zjeść śniadanie, zatankować, dobry kurs na trasie obrać

Drżyjcie, nadchodzimy! Radzę w chatach się pochować!

Znienawidź jeszcze bardziej albo zacznij nas szanować!


[Refren]

Oni boją się nas, bo wreszcie nadszedł nasz czas

Oni boją się nas, bo wreszcie nadszedł nasz czas

Oni boją się nas, bo wreszcie nadszedł nasz czas

Oni boją się nas, oni boją się nas...

Oni boją się nas, bo wreszcie nadszedł nasz czas

Oni boją się nas, bo wreszcie nadszedł nasz czas

Oni boją się nas, bo wreszcie nadszedł nasz czas

Ja wiedziałem, że tak będzie – oni znienawidzą nas


[Zwrotka 2]

Dały się we znaki hip-hopowe media

Komentarze, recenzje, ploteczki – tragedia!

Skurwiała nagroda jedna, nasza płyta pominięta

Bo wydana rok wcześniej, za to brak nominacji

Ślizgasz się po gównie, dobrze wiesz, że nie masz racji

Rok wcześniej, '01 – też nie było nominacji

Bez prowokacji, to kiedy wyszedł nasz legal?

Nie pomaga nam w zwycięstwie redakcyjny kolega

Nie przeszło wam przez gardło, że to była dobra płyta

Która w opinii ludzi na szacunek zasłużyła

Pierdolony jeden z drugim, prawdziwy hip-hopkryta

Zrobisz wiele, żeby prawda pozostała ukryta

Lecz w temacie nic nie zdziałasz, zdychaj, to mój kałasz

Z platynowym magazynkiem, dla SLU pochwała

I niemała jak liczba ludzi na naszych koncertach

Nie liczymy na fart, wiesz, gdzie Achillesa pięta?

Chciałbyś to wiedzieć, teraz Rychu cię jedzie

Nie mam słabych punktów, za to mam zdrowe podejście

Skup się na tym tekście, jak u Glona zrób mi przejście

I przestań udawać głupku kogoś, kim nie jesteś!


[Refren]

Oni boją się nas, bo wreszcie nadszedł nasz czas

Oni boją się nas, bo wreszcie nadszedł nasz czas

Oni boją się nas, bo wreszcie nadszedł nasz czas

Oni boją się nas, oni boją się nas...

Oni boją się nas, bo wreszcie nadszedł nasz czas

Oni boją się nas, bo wreszcie nadszedł nasz czas

Oni boją się nas, bo wreszcie nadszedł nasz czas

Ja wiedziałem, że tak będzie – oni znienawidzą nas


[Zwrotka 3]

Mówię o tym, jaki jestem, a nie jakim chciałbym być

Pod chuj dzieciaków nie biorę na uliczny pic

Wody nie leję w tekstach, nie znam wielu przypowieści

Może opowiesz mi życiową bajeczkę lub wierszyk?

Znowu to samo, o tym samym, w ten sam sposób

Jara się tym syfem mniej niż "dziesięć osób"

Poważne tematy, które stały się banałem

Raper ciężkie życie ma, raper musi mieć przesrane

Jeśli w tym się wychowałeś, coś przeżyłeś, to w porządku

Ja jestem jednym z takich od reguły wyjątków

Afera za aferą, hołd zgrzanym komputerom

Wielbionym modemom, mówcie, piszcie, szydźcie, hello!

Strefa Poznań, nie Afryka, jak u Docty Albana

Czy udzielisz mi dziś radę na temat przetrwania?

Może dam se sam radę, kiedy liznę ciut hardcoru

Polska fabryka małp, tu hardcoru do oporu

Szanuję tylko tych, co nie mieli wyboru

Tylko tych kurwa, co nie mieli wyboru!

A śmieję się z mentorów i ulicznych filozofów

Którzy sami nie potrafią pozbyć się własnych kłopotów

(Sami nie potrafią pozbyć się własnych kłopotów, ta)

(Skurwysyny, jestem gotów)


[Refren]

Oni boją się nas, bo wreszcie nadszedł nasz czas

Oni boją się nas, bo wreszcie nadszedł nasz czas

Oni boją się nas, bo wreszcie nadszedł nasz czas

Oni boją się nas, oni boją się nas...

Oni boją się nas, bo wreszcie nadszedł nasz czas

Oni boją się nas, bo wreszcie nadszedł nasz czas

Oni boją się nas, bo wreszcie nadszedł nasz czas

Ja wiedziałem, że tak będzie – oni znienawidzą nas