Basement jak ’94

By Slums Attack

On depeche_mood

Released on December 6, 2024

Thumbnail

[Zwrotka 1]

Za każdym razem jak kleję rapsy na nowy album

Śmigam po tych wyżynach niczym kozica bez żartów

I znów próbuję zrozumieć sens istnienia, być lepszym

I nie o rapie, o człowieczeństwie level ważniejszy

U niejednego się pieprzy, ziomek, też mam problemy

I nie chcę być najważniejszy, najmądrzejszy bez ściemy

Mam to za sobą jak swoich ludzi, wyczuwam support

Nie jak majorsi, co młodym rzucą ochłapy aport

Kolejny z osiedla raport, które zamkniętym miastem

Lecz niestrzeżone, żadny prywatne, zwyczajny bajzel

Chcesz zbijać kabzę, to się wybijaj ponad ten parter

Ja trzymam za Ciebiе kciuki, chłopaku z fartem

Daj do wiwatu, unikaj wszelkiej maści padliny

Toksycznych ziomków, co w mеlo będą Ciebie wielbili

Już się wkurwili, że wyszedł z matni pan Ryszard

Wciąż beznadzieja, czekają końca, zamiast już przykład


[Refren]

Ty wrzucasz setny i niby świetny śpiewany refren

Więc wypierdalaj ziomuś stąd

Z rapsów nie ma łatwych milionów, wielkich wyświetleń

Mimo to jebać ten tani pop

Teraz zmiękczasz cały ten nurt

O którym niby latami tak walczyłeś wciąż

I nie ukryjesz stypy w wynikach tym wyciem

Bo zweryfikuje Ciebie HIP-HOP


[Zwrotka 2]

Robiliśmy rapsy, gdy w przyjaźni żył Pac z Biggie'm

Choć bez szmalu, ale za to szczęście jak dzieciak z Happy Meal

Zaznaczam liczbę mnogą, bo nie byłem jedyny

Poznań zawsze prawdziwy, od rozpoczęcia tej gry

I choć nie z każdym na kumplu to raczej mocny team

Szorstka przyjaźń bo każdy ma tu jakiś Label, deal

Nadal klasyki nie drill, nie jestem trendsetterem

Nie podążam za modą, to co robię jest szczere

Aciu mówił '94 naszym rokiem, wiem jak było

Choć 30 lat przybyło, doświadczenie mą siłą

A dziś powrót na osiedle, nie wyprzedał stadionu

Startowałem z garstką i tak z nimi skończę ziomuś

To co choćby trochę patetyczne trzeba obśmiać

Tylko płytka rozrywka ma tu prawo funkcjonować

Główny nurt dla mnie potwarz, nie kojarz mnie z syfem

Raperzy idą po siano, MC's kładą lirykę


[Refren]

Ty wrzucasz setny i niby świetny śpiewany refren

Więc wypierdalaj ziomuś stąd

Z rapsów nie ma łatwych milionów, wielkich wyświetleń

Mimo to jebać ten tani pop

Teraz zmiękczasz cały ten nurt

O którym niby latami tak walczyłeś wciąż

I nie ukryjesz stypy w wynikach tym wyciem

Bo zweryfikuje Ciebie HIP-HOP


[Zwrotka 3]

Daleko mi do tych beefów, nawet nie grożę palcem

Spytaj innych przeciwników większość to cancel

Mógłbym kolekcjonować ich głowy jak znaczki w klaser

Lecz bez gwarancji, że będą to okazy bez kancer

Pod presją niby mocniejszych, bardziej waleczny po prawdzie

Lecz typa co by potrafił wywrzeć presję nie znajdziesz

Wiem, że mam rację, wy chcecie tylko igrzysk za damkę

To nie mój sposób, by chleb zdobywać, nie po to walczę


[Refren]

Ty wrzucasz setny i niby świetny śpiewany refren

Więc wypierdalaj ziomuś stąd

Z rapsów nie ma łatwych milionów, wielkich wyświetleń

Mimo to jebać ten tani pop

Teraz zmiękczasz cały ten nurt

O którym niby latami tak walczyłeś wciąż

I nie ukryjesz stypy w wynikach tym wyciem

Bo zweryfikuje Ciebie HIP-HOP