Released on June 15, 2017

Thumbnail

[Intro: Skretch]

Nigdy mnie nie poznasz... x4

Będę kimś innym...


[Verse 1: Skretch]

Ulewa – moknę, stoję i czekam. Wy w tym czasie biegniecie do mety

Znów wyjęta zawleka, bo dym – wasz mianownik, nas ze sobą dzieli

Nie licz na mnie już więcej, bo znikam na zawsze

Nie pracuje już serce. Stracę więcej niż głupi. Pożegnam empatię

Mam racę i rację, że znowu coś w dłoniach mi płonie jak zimny ogień

Ty spaliłeś zwoje mózgowe, ja zdjęcie swoje, które wróży mój szybki koniec

Jak konie w galopie, ja gonię po drodze. Jestem produktem, na karku numery wybite

Patrzę na odcisk po bacie, zrobionym po starcie i właśnie tak kopie mnie życie

Milczę, by dostać złoto. Proszę o ciszę, by dostać srebro

Modlę się o lepszą przyszłość, żyję teraz, analizując przeszłość

Mieli nie stawiać mnie w ramach, więc czas nade mną już nie ma kontroli

Mieli nie stawiać na mnie w planach, więc na mnie już nikt nie zarobi

Nie przyniosę profitów, obfitych koszyków z owocami mej pracy, bo mam zamiar zniknąć

Jak kot Schrödingera miewam stany, że jestem. Czasem mnie nie ma. Widmo. Jest widno

Widnokrąg zaciera granice jak Curzon. To był spory błąd. Mam pęk ogonów wron

Światło słońca, płomyk nadziei pochłonęła noc. Jeśli byłem dla kogoś wszystkim to nastanie nicość


[Bridge: Skretch]

Nigdy mnie nie poznasz

Będę kimś innym...

Nigdy mnie nie poznasz

Będę kimś innym...


[Verse 2: Skretch]

Ulewa – moknę, stoję i czekam. Wy w tym czasie biegniecie do mety

Znów wyjęta zawleka, bo dym – wasz mianownik, nas ze sobą dzieli

Kluczem do naszej relacji były częstotliwości, a często co innego mnie z kręgu wyklucza

Testy nie zawsze są dla mnie, bo wiecie, że nie lubię trafiać szablonowo jak w kluczach

W moich uszach, me słowa. W życiu nie mam miejsca na uzależnienia

Zaciskam zęby i walczę dalej. Mam wiele do powiedzenia #Diastema

Wypuszczam swój ostatni haust powietrza. Umieram

Nigdy mnie nie poznasz. Będę kimś innym. Do widzenia!